Zadzwoniła Iga Świątek, tak jest, Iga. Akurat trenował na Teneryfie, szykując się do sezonu halowego. – Pogratulowała, powiedziała, że bardzo się cieszy. A mnie szczęka opadła do ziemi – mówi biegający na 60 i 110 m przez płotki 19-letni Ignacy Andrzejczak, jeden ze stypendystów fundacji tenisistki numer 2 na światowej liście.
Spotkanie pod hasłem „Droga do Marzeń”, Iga uroczyście ogłasza nazwiska młodych ludzi, którym jej fundacja pomoże w rozwoju sportowych karier. Wśród szczęśliwców jest on.
Zgłoszeń napłynęło ponad 200, najliczniej reprezentowane dyscypliny to tenis, kajakarstwo, lekkoatletyka, pływanie i szermierka. Wsparcie skierowane jest do zawodniczek i zawodników w wieku od 15 do 22 lat, reprezentujących sporty olimpijskie. Należało wypełnić formularz online, przedstawić sportowe CV, nagrać krótkie wideo, opisać dotychczasową sportową drogę, podzielić się planami rozwoju i wyjaśnić, jakimi wartościami kieruje się w sporcie. Wybrana piątka otrzyma po 100 tysięcy złotych, od 1 stycznia do 31 grudnia 2026 roku, a poza pieniędzmi – co bardzo istotne – także kompleksową opieką zespołu triumfatorki sześciu turniejów Wielkiego Szlema.
Wniosek Ignacy złożył sam. O fundacji wiedział, bo obserwuje Igę w mediach społecznościowych, a tam informacji nie brakowało. – Rodzice i trener też mówili, żebym spróbował, co mi szkodzi – opowiada.
Kiedy zadzwonił telefon, był na Teneryfie, na obozie, na przełomie listopada i grudnia. Iga Światek, sama Iga. Przedstawia się, mówi, że został wybrany do jej programu stypendialnego. – Tak, szczęka właściwie opadła mi do ziemi – opisuje Ignacy tamtą rozmowę. – Byłem zaskoczony, bardzo zaskoczony. Iga mi pogratulowała, powiedziała, że bardzo się cieszy. I zaprosiła na spotkanie, do Warszawy.
Dom rodzinny Ignacego to Puszcza Mariańska, wieś w powiecie żyrardowskim, od Skierniewic rzut beretem, 15 km, mniej więcej. Skąd lekkoatletyka, dlaczego płotki? – Zaczynałem od gry w szachy, grałem i z rodzicami, i w klubie, chyba cały czas ten klub w Puszczy Mariańskiej funkcjonuje, fajna sprawa – opowiada Ignacy. – Do podstawówki chodziłem w Skierniewicach, do klasy szachowej. Woził mnie dziadek Tadeusz, w jedną i drugą stronę, codziennie. A potem te szachy trochę mi się znudziły. Do lekkoatletyki trafiłem przez Czwartki Lekkoatletyczne, do klubu UKS VIS Skierniewice i trenerki Joli Barskiej. Na początku trening był ogólnorozwojowy, chyba wszędzie tak jest. Próbowałem kilku konkurencji, skok wzwyż, skok w dal i trójskok. Aż padło na płotki, w tym byłem najlepszy.
Studiuje na Politechnice Łódzkiej, kierunek automatyka-robotyka. – Zawsze bardziej interesowały mnie przedmioty ścisłe, więc ten kierunek bardzo mi przypasował – wyjaśnia.
Trenuje pod okiem Mikołaja Justyńskiego, z Kubą Szymańskim, Damianem Czykierem i Klaudią Wojtunik, czyli w bieganiu przez płotki znakomitościami, są właśnie – znowu – na Teneryfie.
– Sport i nauka są na równi, na pierwszym miejscu – opowiada. – Sportowo wszedłem na wyższy poziom, zmieniłem klub, na AZS Łódź, i przeprowadziłem się do Łodzi. Ta pomoc Igi pomoże mi w rozwoju, takim ogólnym, spokojnie mogę skupić się na pracy. Celem są igrzyska, wiadomo, już te najbliższe, w Los Angeles. W 2028 roku będę miał 23 lata, dopiero 23, tak naprawdę wszystko dopiero przede mną.
Żródło:Eurosport
