Młodzi łodzianie i ich pomysły na życie

Małgosia jest ekonomistką, pracowała w banku. Paweł to lekarz. Razem założyli Galerię Sztuki. – Jesteśmy „pokoleniem Y” – mówią o sobie. – Mniej cenimy pogoń za pieniądzem i pracę w korporacji. Chcemy mieć czas dla siebie i naszej pasji.

Małgosia Sztobryn-Robak ma 25 lat. Skończyła ekonometrię na Uniwersytecie Łódzkim, od trzeciego roku studiów zapisywała się na praktyki w bankach. Była na stażu w centrali Pekao w Warszawie, na który zaproszono kilkunastu najlepszych studentów z Polski. Zajmowała się analizami finansowymi, robiła sprawozdania. Myślała, że korporacja to jej przyszłość. – Moi rówieśnicy lepiej się w tym odnajdowali. Miałam z takiej pracy mało satysfakcji, ale sądziłam, że to moja wina i chwilowy kryzys – mówi.
W końcu jednak trafiła na spotkanie, na którym usłyszała o „pokoleniu Y”. Reżyser Krzysztof Krauze mówił, że dziś coraz więcej młodych ludzi docenia sztukę, ambitny film. Nie chcą pędzić przez życie w drogim samochodzie i ciągłym pośpiechu. – To było o mnie – oceniła Małgosia i stwierdziła, że korporacja nie musi być jej przeznaczeniem.
Gdy przeczytała w prasie o dotacjach z Unii Europejskiej dla nowych firm, zapragnęła otworzyć galerię. – Marzyliśmy o miejscu z klimatem, do którego będziemy mogli zapraszać znajomych oraz artystów – dodaje Paweł, mąż Małgosi.
Na wakacje – a właściwie była to podróż poślubna – wybrali się do Francji, do znajomych rodziców, którzy tam prowadzą galerię. Po powrocie byli już pewni. – Niestety, nie dostaliśmy dotacji z Unii Europejskiej – opowiada dziewczyna. Znalazła inną możliwość. Rejestrując się jako bezrobotna, otrzymała w konkursie 18 tys. zł z urzędu pracy. Za te pieniądze kupiła biurko, regały i systemy do wieszania obrazów.
Paweł Robak (27 lat) jest lekarzem, obronił doktorat. Leczy pacjentów w Klinice Hematologii Szpitala im. Kopernika. Po pracy jeździ do galerii i pomaga w przygotowaniach do otwarcia. – Lubimy to – mówi. Razem chodzą na wernisaże, koncerty jazzowe, festiwale. – Łódź jest znakomita pod tym względem, naprawdę dużo się dzieje – oceniają.
Wiele osób sądzi, że Małgosia i Paweł są absolwentami Akademii Sztuk Pięknych. I dziwią się, słysząc, że jest inaczej. Ale mimo że „nie są z kręgu” znaleźli wielu chętnych artystów, którzy będą się w galerii wystawiać. Młodzi łodzianie nastawiają się na sztukę nowoczesną. Nie ukrywają też, że galeria powinna na siebie zarobić. Dochodem dla nich będzie marża ze sprzedaży każdego obrazu. – W Łodzi jest coraz więcej osób zamożnych, które zaczynają się interesować i inwestować w sztukę – mówi Paweł. – Jest też drugie pokolenie osób bogatych, dzieci przedsiębiorców. To często osoby młode, przyzwyczajone do dobrego auta i ładnego mieszkania, które dziś poszukują czegoś nowego, jakiejś wartości dodanej do tego, co mieli już ich rodzice. Oni też często odnajdują się w sztuce.
Dla nich pieniądze nie są bardzo ważne. Czyli… zrezygnują z zagranicznych wakacji? – Nie, bo to przygoda, a z tych „pokolenie Y” czerpie wiele wrażeń – tłumaczy Małgosia. – Ale nie musi być to czterogwiazdkowy hotel. Wręcz przeciwnie, jakikolwiek nocleg i dużo zwiedzania, poznawania.
W sobotę Małgosia i Paweł zapraszają na pierwszy wernisaż, połączony z otwarciem Galerii Sztuki (godz. 18, ul. Więckowskiego 18, wernisaż wystawy malarstwa Anny Sidorkiewicz-Wrodyckiej „Dwa formaty czasu”).
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
z7130823x