Czy łódzkie leki z chlorku z moczu pod­biją Ame­rykę?06.10.2010

Łódzka Phar­mena pod­bija Ame­rykę. W labo­ra­to­riach w Bosto­nie pro­wa­dzi bada­nia nad inno­wa­cyj­nym lekiem prze­ciw­miaż­dży­co­wym. Na pre­pa­rat ma już ochronę paten­tową. Jest to pierw­szy przy­pa­dek badań pol­skiego leku w USA.

Zaczęło się na uczel­niach — naukowcy z Poli­tech­niki Łódzkiej oraz Uni­wer­sy­tetu Medycz­nego odkryli nie­zwy­kłe wła­ści­wo­ści chlorku 1-metylonikotynamidu. Zwią­zek znany był od lat — jest w naszym orga­ni­zmie, a wyda­lamy go w pro­ce­sie meta­bo­licz­nym, czyli po pro­stu z moczem. Chlo­rek wyda­wał się bez­u­ży­teczny, a już na pewno nigdy wcze­śniej nie przy­pi­sy­wano mu wła­ści­wo­ści lecz­ni­czych. Odkryli je łódzcy naukowcy. I wtedy poja­wiła się myśl — może zało­żyć firmę? W 2003 roku powstała spółka, ale jej pro­wa­dze­nie naukowcy oddali w ręce pro­fe­sjo­nal­nego mene­dżera. Połą­cze­nie nauki z biz­ne­sem, choć pełne kom­pro­mi­sów, wypa­liło. Phar­mena zaczęła bar­dzo szybko być roz­po­zna­walna za sprawą szam­ponu zapo­bie­ga­ją­cego wypa­da­niu wło­sów. Dziś pod­bija Ame­rykę, bada­jąc lek prze­ciw­miaż­dży­cowy — podob­nie jak szam­pon też oparty jest na chlorku 1-metylonikotynamidu.

Joanna Ble­wą­ska: Phar­mena to już znana marka, pew­nie duża firma. Ile osób dziś zatrud­nia?

Kon­rad Palka, pre­zes zarządu Phar­meny: — Od ostat­niego razu, kiedy roz­ma­wia­li­śmy, a było to chyba pięć temu, zmie­niło się nie­wiele. Bo nie zmie­niła się nasza stra­te­gia. Nadal zle­camy pro­duk­cję pre­pa­ra­tów, maga­zy­no­wa­nie, trans­port, a także księ­go­wość i obsługę prawną. W samej cen­trali spółki pra­cuje więc tylko pięć osób. To bez­pieczne roz­wią­za­nie. Nie utrzy­mu­jemy molo­cha, tylko szybko i ela­stycz­nie możemy reago­wać na zmie­nia­jący się rynek.

I w pięć osób zaczę­li­ście zdo­by­wać ame­ry­kań­ski rynek?

- Może nie do końca. W 2005 roku zało­ży­li­śmy spółkę w USA i to wła­śnie ona pro­wa­dzi bada­nia nad nowym lekiem. Dla­czego chcie­li­śmy dzia­łać tam? Po pierw­sze, miaż­dżyca to w Ame­ryce wielki pro­blem, a leków prze­ciw­miaż­dży­co­wych sprze­daje się tam naj­wię­cej. To pół całego rynku świa­to­wego, któ­rego obroty się­gają 40 miliar­dów dola­rów rocz­nie. Po dru­gie, ame­ry­kań­skie firmy far­ma­ceu­tyczne są chętne, by inwe­sto­wać, szcze­gól­nie, gdy pomysł uznają za dobry, roku­jący, a w dodatku z lubia­nej przez nich branży bio­tech­no­lo­gicz­nej.

Po trze­cie, jeśli uda się reje­stra­cja leku na rynku ame­ry­kań­skim, który jest naj­bar­dziej wyma­ga­jący na świe­cie, to reje­stra­cja w innych kra­jach nie powinna być pro­ble­mem.

Tak powstała spółka Cor­tria z sie­dzibą w Bosto­nie. Przed mie­sią­cem łódzka Phar­mena odku­piła udziały od ame­ry­kań­skich part­ne­rów i dziś ma całość praw do bada­nego leku prze­ciw­miaż­dży­co­wego. War­tość trans­ak­cji to 100 milio­nów dola­rów, na razie łódzka spółka zapła­ciła 1,2 miliona, resztę Ame­ry­ka­nie dostaną, gdy lek wej­dzie na rynek.

To muszą bar­dzo wie­rzyć w suk­ces?

- Jak i my. Pre­pa­rat jest w dru­giej fazie badań kli­nicz­nych. Spraw­dzany jest już na ludziach, dotych­cza­sowe rezul­taty są obie­cu­jące.

To wszystko brzmi jak warta powie­le­nia recepta na suk­ces. A cią­gle przy­kła­dów współ­pracy nauki z biz­ne­sem i potem pod­bi­ja­nia razem świata jest tak mało. Jak powie­lić dobre prak­tyki?

- Paten­to­wać wyniki badań. I powinny to robić uczel­nie już na samym początku. Bar­dzo czę­sto publi­ko­wa­nie wyni­ków przed zło­że­niem zgło­szeń paten­to­wych prze­kre­śla jakie­kol­wiek plany biz­ne­sowe. Bo jeśli pomysł był zre­fe­ro­wany na kon­fe­ren­cji nauko­wej, usły­szała o nim grupa słu­cha­czy, to już żaden urząd paten­towy nie przy­zna ochrony. I wtedy — choćby to było świa­towe odkry­cie — biz­nes się nim nie zain­te­re­suje. Zawsze będzie obawa, że ktoś wypro­du­kuje to, co my, tylko taniej. A prze­cież bez ochrony paten­to­wej będzie mógł to robić.

Phar­mena opa­ten­to­wała swoją sub­stan­cję. Jest chro­niona nie­mal na całym świe­cie, m.in. w Euro­pie, USA, Austra­lii, Chi­nach.

Skąd uczel­nie mają brać pie­nią­dze na patenty?

- Mogłyby dzia­łać w nich zespoły ludzi, któ­rzy szu­ka­liby przed­się­biorstw zain­te­re­so­wa­nych wyni­kami badań. Już na tym eta­pie można roz­po­cząć współ­pracę, a biz­nes pomoże w roz­woju pro­jektu. Pol­skie przed­się­bior­stwa coraz chęt­niej szu­kają inspi­ra­cji na uczel­niach, chcą współ­pra­co­wać.

A jak prze­ko­nać naukow­ców? Może z góry zapro­po­no­wać jakiś pro­cent udziału w przy­szłych zyskach?

- Oczy­wi­ście, że przy­szłe korzy­ści finan­sowe byłyby zachę­ca­jące. Może część naukow­ców prze­cho­dzi­łaby z nauko­wej ścieżki i wkra­czała na drogę komer­cja­li­za­cji. A satys­fak­cja będzie nie mniej­sza. Bo gdy zoba­czą rezul­taty swych badań w sprze­daży, będą mieć powody do dumy.

Może warto pójść dalej i zachę­cać już stu­den­tów. Uni­wer­sy­tet medyczny tak robi, ostat­nio także Poli­tech­nika Łódzka, która chce opa­ten­to­wać pracę dyplo­mową stu­den­tów, pozo­sta­wia­jąc im udział we wła­sno­ści.

- Czemu nie. W świe­cie nowo­cze­snych tech­no­lo­gii to mło­dzi czują się jak ryba w wodzie. Dajmy im pole do popisu. A komer­cyjny suk­ces jed­nego stu­denta może być wielką zachętą dla wszyst­kich pozo­sta­łych.

Ważne jed­nak, by uczel­nie stwo­rzyły zespoły pro­fe­sjo­na­li­stów, któ­rzy będą w sta­nie wła­ści­wie oce­nić war­tość pomy­słu, czy jest dobry i warto zapła­cić za jego ochronę paten­tową.

Źródło: Gazeta Wybor­cza Łódź

Pre­zes Phar­meny Kon­rad Palka

Ruszyła kam­pa­nia pro­mo­cyjna zachę­ca­jąca do stu­dio­wa­nia w Łodzi

16.05.2012

W dniu 16 maja 2012 r. ruszyła ogól­no­pol­ska kam­pa­nia pro­mo­cyjna zachę­ca­jąca do stu­dio­wa­nia w Łodzi. Ideą kam­pa­nii jest pro­mo­cja ini­cja­tyw pro­gramu Mło­dzi w Łodzi poprzez poka­za­nie nie­zwy­kle pla­stycz­nych histo­rii z życia łódzkiej mło­dzieży. wię­cej »


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ