Targi Edu­ka­cyjne to nie tylko dzień wolny od zajęć12.03.2010

Wczo­raj w hali Expo przy ul. Ste­fa­now­skiego 30 roz­po­częły się trzy­dniowe XIII Łódzkie Targi Edu­ka­cyjne, jedne z naj­więk­szych w kraju. Orga­ni­za­tor imprezy, Mię­dzy­na­ro­dowe Targi Łódzkie, gło­śno zachwa­lał wyda­rze­nie.

Ponad 250 wystaw­ców, nowinki tech­no­lo­giczne, warsz­taty, semi­na­ria, kon­kursy, Strefa Edu­ka­cyjna dla Doro­słych… Atrak­cjom na papie­rze nie było końca. Tylko czy prze­ciętny gim­na­zja­li­sta, do któ­rego przede wszyst­kim impreza jest skie­ro­wana, w całym tym tłu­mie, zgiełku, hała­sie i fer­wo­rze zda­rzeń może zna­leźć wyma­rzoną szkołę dla sie­bie?

Według mnie — może. Dla­czego?

Po pierw­sze: 250 wystaw­ców to nie prze­chwałki. W tym roku na tar­gach rekla­mo­wały się szkoły tak różne, jak różne są cha­rak­tery uczniów — począw­szy od liceów ogól­no­kształ­cą­cych, przez te z kla­sami zaawan­so­wa­nymi infor­ma­tycz­nie, szkoły samo­cho­dowe, woj­skowe, poli­cyjne, kosme­tyczne i języ­kowe, a na szko­łach arty­stycz­nych i budow­la­nych skoń­czyw­szy. Mój zachwyt wzbu­dziła doświad­czona (rów­nież wie­kowo) nauczy­cielka ze szkoły tańca nowo­cze­snego, która w czer­wo­nej czapce z dasz­kiem, sze­ro­kich spodniach i ogrom­nych oku­la­rach „nawi­jała do zio­mali” ze sceny, instru­ując ich, jak wyko­nać droops&spinsa.

Tylko ktoś, kogo nic nie inte­re­suje, mógł wyjść z tar­gów z pustymi rękami…

Po dru­gie: koniec z gadże­tami! Może to przez kry­zys, może sku­tek pój­ścia po rozum do głowy, ale wystawcy naresz­cie prze­stali kusić cukier­kami, dłu­go­pi­sami, ołów­kami, zakre­śla­czami, mar­ke­rami, tem­pe­rów­kami i świe­cą­cymi bre­lo­kami. I tak nigdy nie skut­ko­wały. Bo czy któ­reś z nas tak naprawdę wybrało jakąś szkołę tylko dla­tego, że dłu­go­pis z umiesz­czo­nym na nim logo faj­nie się otwie­rał i błysz­czał w ultra­fio­le­cie?

Zamiast zaba­wek były kon­krety. I rze­czowe odpo­wie­dzi na pyta­nia: „dla­czego tę, a nie inną szkołę powi­nie­nem wybrać” oraz „dla­czego uwa­ża­cie się za naj­lep­szych”, poparte twar­dymi dowo­dami (nagrody przy­znane szko­łom, sta­ty­styki popu­lar­no­ści itd.).

Jeżeli ktoś chciał gadżet, zna­lazł go w stre­fie edu­ka­cji dla doro­słych…

Po trze­cie: impreza cały czas orga­ni­zo­wana jest w hali Expo. I wbrew opi­nii wielu prze­nie­sie­nie tar­gów do więk­szego pomiesz­cze­nia zabi­łoby imprezę. Podob­nie jak giełdę uży­wa­nych komik­sów na Mię­dzy­na­ro­do­wym Festi­walu Komiksu zabiło prze­nie­sie­nie jej do wiel­kiego Texti­lim­peksu. Bo na tar­gach trzeba być posztur­chi­wa­nym przez kole­gów i naga­by­wa­nym przez wystaw­ców. W prze­ciw­nym razie wiele rze­czy umknę­łoby naszej uwa­dze.

A że na tar­gach było tro­chę tłoczno (naprawdę — tylko tro­chę) i gło­śno? Hala Expo to nie pole gol­fowe. A targi nie są meczem w golfa, gdzie obo­wią­zuje nie­na­ru­szalna cisza. Cen­trum Łodzi w godzi­nach szczytu wydaje się być gło­śniej­sze.

Jeśli prze­ciętny gim­na­zja­li­sta przy­szedł do hali Expo, żeby zna­leźć szkołę — a nie dla­tego, że nauczy­cielka mu kazała — to ją zna­lazł. Bo Łódzkie Targi Edu­ka­cyjne to impreza cie­kawa, prze­my­ślana i świet­nie zor­ga­ni­zo­wana. Po pro­stu bar­dzo dobra.

Źródło: Gazeta Wybor­cza Łódź

Poznaj łódzkich Pra­co­daw­ców! Zapra­sza POLKOMTEL!

21.05.2012

Chcesz poznać stan­dardy pracy w wio­dą­cej na pol­skim rynku fir­mie tele­ko­mu­ni­ka­cyj­nej? Poznać warunki zatrud­nie­nia oraz moż­li­wo­ści odby­cia prak­tyk? A przy oka­zji wziąć udział w pro­wa­dzo­nych przez pro­fe­sjo­nal­nych tre­ne­rów Warsz­ta­tach Sprze­da­żo­wych? wię­cej »


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ