Pro­jek­tant Fer­rari opo­wia­dał stu­den­tom o swo­jej pracy09.03.2010

Na Księ­żym Mły­nie mijamy lofty przy Tymie­niec­kiego i straż­nicę zaadap­to­waną dla potrzeb biznesowych. — To robi wra­że­nie. Ale dla­czego obok wystaw­nych i nowo­cze­snych budyn­ków na dro­gach i chod­ni­kach wokół jest tyle dziur? — pyta Janusz Kaniew­ski.

O ulu­bio­nych pro­jek­tach, róż­ni­cach w pracy w Pol­sce i za gra­nicą, desi­gnie zaan­ga­żo­wa­nym spo­łecz­nie i szan­sach dla mło­dych twór­ców roz­ma­wiał Janusz Kaniew­ski ze stu­den­tami łódzkich uczelni arty­stycz­nych na spo­tka­niu w Forum 76 Busi­ness Cen­ter. Gość współ­pra­co­wał z turyń­skim biu­rem Pinin­fa­rina, spe­cja­li­zu­ją­cym się w pro­jek­tach samo­cho­dów: Fer­rari, Lan­cii, Alfy Romeo i Fiata. Spo­tka­nie roz­po­czął wykład, pod­czas któ­rego Kaniew­ski przed­sta­wił swoją wizję współ­cze­snego projektowania: — Nie zno­szę, gdy pro­jek­to­wa­nie myli się z gadże­ciar­stwem. Dobrze zapro­jek­to­wany przed­miot powi­nien być przy­jemny, poży­teczny, prze­my­ślany i, na końcu, dawać radość. Udany przed­miot bie­rze pod uwagę użyt­kow­nika i jego potrzeby — tłu­ma­czył pro­jek­tant. Wska­zał naj­częst­szy błąd popeł­niany przez mło­dych twórców: — Projektanci uwa­żają, że konieczny jest ele­ment zasko­cze­nia. A zaska­ku­jący kran może wku­rzyć użyt­kow­nika, jeśli nie będzie umiał go obsłu­żyć. Naj­lep­szym przy­kła­dem, że przed­mioty, by stać się pożą­dane, nie muszą zaska­ki­wać, są np. iPody — pro­ste i funk­cjo­nalne — dodał Kaniew­ski.

Zapy­tany o rady dla mło­dych pro­jek­tan­tów, odpowiedział: — Moda nie powinna być wyznacz­ni­kiem dzia­ła­nia. Ogra­ni­cza wypra­co­wa­nie wła­snego, roz­po­zna­wal­nego stylu, który jest war­to­ścią każ­dego pro­jek­tanta. Ja nie oglą­dam tele­wi­zji, nie jeż­dżę na targi, nie czy­tam lifestyle’owych maga­zy­nów. Klu­czowa zasada rynku: klient, który zama­wia pro­jekt, nie wyda pie­nię­dzy na fana­be­rię pro­jek­tanta. Trzeba się liczyć ze zda­niem inwe­stora i uwzględ­nić jego potrzeby — tłu­ma­czył.

Nie zabra­kło wątku moto­ry­za­cyj­nego. Kaniew­ski, autor reflek­to­rów alfy mito i współ­au­tor debiu­tu­ją­cej na tar­gach w Gene­wie mazdy 5, opo­wia­dał o trud­nej współ­pracy pro­jek­tan­tów z kon­struk­to­rami i spe­cami od mar­ke­tingu samochodowego: — Inżynierowie uwiel­biają mówić, że danego pro­jektu nie da się wyko­nać, a mar­ke­tin­gowcy dodają, że to będzie za dro­gie.

Przy tema­tyce moto­ry­za­cyj­nej poru­szył także pro­blem plagiatów: — Dużym zagro­że­niem są inwe­sto­rzy chiń­scy, któ­rym poję­cie praw autor­skich jest obce. To nie inspi­ro­wa­nie się, ale dosłowne kopio­wa­nie zna­nych modeli.

Janusz Kaniew­ski zapre­zen­to­wał pro­jekty dla pol­skich inwe­sto­rów, m.in. eks­tra­wa­ganc­kie wizu­ali­za­cje nowych sta­cji ben­zy­no­wych dla PKN Orlen. Stu­denci pytali arty­stę o design zaan­ga­żo­wany społecznie. — Warto zwra­cać uwagę na takie pro­jekty, jak np. pro­dukty medyczne prze­zna­czone na oddziały dzie­cięce. Mali pacjenci boją się kro­pló­wek, więc ktoś, kto wymy­ślił, by zro­bić z nich np. zwie­rzątka, powi­nien zostać dostrze­żony. Taki pro­jekt nie kosz­tuje dużo wię­cej niż tra­dy­cyjne kro­plówki — mówił stu­den­tom.

Zapro­sił uczest­ni­ków spo­tka­nia do udziału w kon­kur­sie na pro­jekt lampy. Nagrodą za naj­cie­kaw­szy pro­jekt jest staż w biu­rze pro­jek­to­wym Janu­sza Kaniew­skiego. Szcze­gó­łowe infor­ma­cje o kon­kur­sie poja­wią się w pro­filu Kaniew­ski design — Łódź na Face­bo­oku.

Stu­denci, któ­rzy wcze­śniej wysłali swoje port­fo­lio, mogli sko­rzy­stać z kon­sul­ta­cji z gościem Forum 76.

Roz­mowa z Janu­szem Kaniew­skim*

Bar­tło­miej Dana: Jest gdzieś na świe­cie dru­gie takie miej­sce jak Łódź?

Janusz Kaniew­ski: Z miast, w któ­rych byłem, Łódź chyba naj­bar­dziej podobna jest do Turynu.

Czy to jed­nak nie inna liga? Turyn zna każdy, o Łodzi w świe­cie raczej się nie sły­szy.

- A czy Turyn z czymś kon­kret­nym się panu koja­rzy? Do nie­dawna może z Fia­tem, cału­nem i Juven­tu­sem. Ale pro­duk­cja Fiata prze­nio­sła się gdzie indziej, a blask całunu i dru­żyny pił­kar­skiej jakby tro­chę przy­gasł. Ostat­nio było o mie­ście gło­śno z powodu zimo­wych igrzysk olim­pij­skich. I tyle. W rze­czy­wi­sto­ści to mia­sto cięż­kiego, bru­dzą­cego prze­my­słu, które pró­buje zmie­nić swój wize­ru­nek.

Trudno wyobra­zić sobie Łódź jako mia­sto olim­pij­skie. Igrzy­ska raczej nie pomogą nam się wypro­mo­wać.

- Tury­nowi też nie do końca udało się tę szansę wyko­rzy­stać. Jego wła­dze posta­no­wiły odejść od wize­runku mia­sta prze­my­sło­wego i pójść w stronę wyso­kich tech­no­lo­gii, nowo­cze­snego desi­gnu i inno­wa­cyj­no­ści. Gigan­tyczną, zabyt­kową fabrykę loko­mo­tyw prze­kształ­cono w lofty. Ale magi­strat pró­bo­wał wpro­wa­dzać zmiany zbyt cha­otycz­nie. Przed igrzy­skami zapro­sił pię­ciu naj­bar­dziej zna­nych archi­tek­tów wło­skich, żeby zapro­jek­to­wali w cen­trum pięć budyn­ków. Stoją obok sie­bie, ale nie są ani ze sobą powią­zane, ani wple­cione w tkankę miej­ską. Nie zaro­bili na tym archi­tekci turyń­scy, nie zyskało mia­sto.

Łódź stara się odejść od wize­runku mia­sta poprze­my­sło­wego. Jest tu mnó­stwo magicz­nych, ukry­tych miejsc, takich jak miesz­ka­nie, gdzie two­rzył Marek Hła­sko, czy pry­watna biblio­teka, którą ura­to­wał Julian Tuwim, ale poza Łodzią mało kto o tym sły­szał. Czy Pana zda­niem do zmiany Łodzi potrze­bu­jemy kogoś stąd?

- Nie­ko­niecz­nie. Dobry archi­tekt powi­nien poznać swój teren pracy. Łodzi potrzeba kogoś wyra­zi­stego. Moi zna­jomi miesz­ka­jący we Wło­szech wie­dzą, że jest w Euro­pie poprze­my­słowe mia­sto, które inte­re­suje Davida Lyn­cha i Franka Gehry’ego.

Koja­rzą Łódź ze Szkołą Fil­mową?

- Niby tak. Ale cała ta awan­tura wokół cen­trum fil­mo­wego Came­ri­mage nie przy­spa­rza mia­stu dobrego wize­runku. Łodzi potrzeba przej­rzy­stej wizy­tówki. Medio­lan koja­rzony jest z modą, Rzym z fil­mem. Kra­ków i Toruń są mia­stami zabyt­ko­wymi, War­szawa to sto­lica. Z Łodzią też można coś zro­bić. Może zacząć od zaszcze­pia­nia Łodzi w samych łodzia­nach?

Łatwo powie­dzieć…

- Kawiar­nia na Piotr­kow­skiej, do któ­rej idziemy, w kwiet­niu zosta­nie zamknięta, bo nie opłaca się jej pro­wa­dzić. Wszystko przez to, że magi­strat stara się ścią­gać do mia­sta inwe­sto­rów z zewnątrz, zapo­mi­na­jąc o samych łodzia­nach. A miesz­ka­niec mia­sta, który poczuje się doce­niony, staje się też odpo­wie­dzialny. Ja wiem, że gale­ria, którą otwo­rzy­łem w War­sza­wie, będzie chęt­niej odwie­dzana, jeśli będzie stała przy ładnej ulicy. Dla­tego inwe­stuję w to miej­sce. Może kie­dyś uda mi się zapro­jek­to­wać jakieś latar­nie, kosze na śmieci, ławeczki, żeby upięk­szyć ten frag­ment War­szawy. I nie­ważne, czy to się opłaci, czy nie — i tak będę o to miej­sce dbał. Spa­ce­ru­jąc po Księ­żym Mły­nie, widzia­łem nowo­cze­sne lofty i straż pożarną zaadap­to­waną dla biz­nesu. Ale na uli­cach wokół było mnó­stwo dziur i chod­niki były nie­równe. Trzeba zain­we­sto­wać w infra­struk­turę. Dla­czego mia­sto nie doga­dało się z inwe­sto­rem, nie zadbało o drogi? Do tej pory koja­rzy­łem Łódź z mia­stem, w które inwe­sto­wało się w latach 60. Teraz sły­szę, że nie ma tutaj żadnego „nowo­cze­snego” zabytku z tam­tego czasu. Może warto odcza­ro­wać tę plotkę? A Piotr­kow­ska? Mój zna­jomy z Łodzi, na któ­rego zapro­sze­nie przy­je­cha­łem, zauwa­żył, że ulica jest za sze­roka jak na dep­tak. Więc może lepiej posze­rzyć chod­nik po obu stro­nach drogi.

Łódź będzie kie­dyś rów­nie roz­po­zna­walna co Turyn?

- Turyn jest nudny. Tam już wszystko jest zro­bione, zbu­do­wane i wykoń­czone. Wia­domo, jaki będzie Turyn za dzie­sięć lat. A Łódź za dzie­sięć lat będzie wyglą­dała zupeł­nie ina­czej. To mia­sto ma olbrzymi poten­cjał. Po Łodzi się cho­dzi, wyobra­ża­jąc sobie, co tu można zro­bić. Aż ma się ochotę zaka­sać rękawy i wziąć w tym udział. Mój przy­jazd tutaj został przy­go­to­wany w naj­drob­niej­szych szcze­gó­łach. Są w Łodzi osoby, które potra­fią to robić. Wystar­czy dać im narzę­dzia do ręki.

Roz­ma­wiał Bar­tło­miej Dana

*Janusz Kaniew­ski, ur. w 1974 r., uznany za jed­nego z naj­bar­dziej uta­len­to­wa­nych desi­gne­rów mło­dego poko­le­nia. Pro­jek­to­wał dla Fer­rari, Fiata i Lan­cii, współ­pra­co­wał z ONZ i na potrzeby zimo­wej olim­piady w Tury­nie. Mieszka we Wło­szech, w War­sza­wie ma gale­rię

Źródło: Gazeta Wybor­cza Łódź

z7644148x

 

Poznaj łódzkich Pra­co­daw­ców! Zapra­sza POLKOMTEL!

21.05.2012

Chcesz poznać stan­dardy pracy w wio­dą­cej na pol­skim rynku fir­mie tele­ko­mu­ni­ka­cyj­nej? Poznać warunki zatrud­nie­nia oraz moż­li­wo­ści odby­cia prak­tyk? A przy oka­zji wziąć udział w pro­wa­dzo­nych przez pro­fe­sjo­nal­nych tre­ne­rów Warsz­ta­tach Sprze­da­żo­wych? wię­cej »


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ