Noto­wana na lon­dyń­skiej gieł­dzie firma wcho­dzi do Łodzi18.04.2011

Wielki suk­ces Łodzi! Poko­na­li­śmy 35 euro­pej­skich miast i noto­wana na lon­dyń­skiej gieł­dzie firma otwiera u nas swój nowy oddział. Tate&Lyle rekru­tuje do pracy. Już szu­kają księ­go­wych, będzie roz­glą­dać się za infor­ma­ty­kami i finan­si­stami.

Szklana bryła biu­rowca przy ul. Ster­linga odmie­niła oko­lice parku Hele­nów — gmach wniósł nową jakość w archi­tek­turę tego kawałka Łodzi. W takich biu­row­cach lokuje się biz­nes z naj­wyż­szej półki; świa­towe firmy na sie­dziby wybie­rają budynki naj­wyż­szej klasy ofe­ru­jące naj­lep­sze stan­dardy.

Teraz możemy cie­szyć się nie tylko nowym gma­chem, ale rów­nież dużym inwe­sto­rem, który wła­śnie wybrał ulicę Ster­linga w Łodzi na sie­dzibę swo­jego nowego oddziału. Noto­wana na lon­dyń­skiej gieł­dzie papie­rów war­to­ścio­wych Tate&Lyle urzą­dzi na czwar­tym i pią­tym pię­trze biu­rowca świa­towe cen­trum usług, które będzie się zaj­mo­wało księ­go­wo­ścią, finan­sami oraz IT.

Spółka razem z firmą Hines Pol­ska, wła­ści­cie­lem Ster­linga Busi­ness Cen­ter, pod­pi­sały sied­mio­let­nią umowę na wyna­jem ponad 2600 mkw. powierzchni. To naj­więk­sza w tym roku trans­ak­cja na rynku i jedna z naj­więk­szych w naszym mie­ście w ogóle.

Kon­ku­ro­wa­li­śmy z 35 innymi mia­stami z Pol­ski i Europy, a na samym końcu już tylko ze sło­wacką Bra­ty­sławą. Co zde­cy­do­wało o tym, że wygra­li­śmy? Ludzie. — Podstawowym czyn­ni­kiem jest dostęp­ność kadr odpo­wia­da­ją­cych wła­śnie temu pro­jek­towi. Poza tym atrak­cyj­ność środo­wi­ska biz­ne­so­wego, czyli to, co jak w cało­ści oce­nia nasz rynek inwe­stor, pozy­tywne przy­kłady podob­nych inwe­sty­cji i wspar­cie władz lokal­nych. Bar­dzo ważne jest też bez­pie­czeń­stwo inwe­sty­cji oraz dostęp­ność infra­struk­tury trans­por­to­wej i biu­ro­wej — mówi Krzysz­tof Misiak, star­szy nego­cja­tor w Cushman&Wakefield, które repre­zen­to­wało Tate & Lyle.

W cen­trum usług pracę znaj­dzie nawet 180 osób. Spółka pro­wa­dzi już rekru­ta­cję do łódzkiego oddziału. Od kan­dy­da­tów wymaga zna­jo­mo­ści języ­ków obcych m.in.: nie­miec­kiego, fran­cu­skiego, wło­skiego, hisz­pań­skiego, turec­kiego, buł­gar­skiego, czy sło­wac­kiego, wykształ­ce­nia wyż­szego i zwy­kle przy­naj­mniej dwu­let­niego doświad­cze­nia zawo­do­wego na podob­nych sta­no­wi­skach.

Cen­trum, które otwo­rzy w Łodzi Tate&Lyle to pożą­dana przez mia­sto branża BPO zaj­mu­jąca się usłu­gami dla wiel­kiego biz­nesu. Już w 2007 roku przy­ję­li­śmy stra­te­gię, zgod­nie z którą wła­dze miały się sta­rać wła­śnie o takich inwe­sto­rów. W Łodzi zaczęły rosnąć jeden po dru­gim nowo­cze­sne biu­rowce, ale razem z kry­zy­sem gospo­dar­czym zła­pa­li­śmy zadyszkę i ostat­nim dużym gra­czem, który wszedł do mia­sta było Fujitsu, które w 2008 roku wyna­jęło w Texto­rial Parku 4 tys. mkw.

Czy na kolej­nego inwe­stora z naj­wyż­szej półki przyj­dzie nam cze­kać kolejne 3 lata? Nie będzie tak źle.

Jak tłu­ma­czy Tomasz Podo­lak ze Związku Lide­rów Sek­tora Usług Biz­ne­so­wych z nadej­ściem kry­zysu świat zaczął się kon­cen­tro­wać na kosz­tach pro­wa­dze­nia dzia­łal­no­ści, co spo­wo­do­wało roz­wój branży BPO i napływ tego typu inwe­sto­rów do Pol­ski, a co za tym idzie do Łodzi.

- Są tań­sze loka­li­za­cje niż nasz kraj, na przy­kład Afryka Pół­nocna, która była dla nas dużą kon­ku­ren­cją, ale wyda­rze­nia ostat­nich mie­sięcy spra­wiły, że firmy zaczęły szu­kać bez­piecz­niej­szych loka­li­za­cji. To ozna­cza, że będzie jesz­cze lepiej i jesz­cze wię­cej inwe­sto­rów w Pol­sce — mówi Podo­lak.

Nie ozna­cza to jed­nak, że Łódź może się teraz mniej sta­rać. Wręcz przeciwnie. — Jeszcze trzy lata temu liczyły się naj­więk­sze mia­sta w kraju, teraz kon­ku­ren­cja wewnętrzna jest więk­sza. To już nie tylko Kra­ków, Wro­cław, Poznań, Gdańsk, War­szawa i Łódź, ale też Opole, Płock, Bia­ły­stok, czy Rze­szów. Jest wię­cej moż­li­wo­ści pozy­ska­nia inwe­stora, ale i wię­cej miast się o niego bije. Trzeba wyjść do inwe­sto­rów i aktyw­nie poszu­ki­wać — mówi Podo­lak.

Tate & Lyle PLC jest glo­bal­nym dostawcą pół­pro­duk­tów spo­żyw­czych. Firma ma 3,5 miliarda fun­tów obrotu, 30 zakła­dów pro­duk­cyj­nych na całym świe­cie i zatrud­nia pra­wie 5,7 tys. osób.

Wię­cej infor­ma­cji o rekru­ta­cji można zna­leźć na stro­nie www.tateandlylecareers.com.

Jak zdo­by­wa­li­śmy Tate & Lyle

Prace nad ścią­gnię­ciem firmy do Łodzi roz­po­częły się jesz­cze w paź­dzier­niku zeszłego roku. Od samego początku nego­cja­cje były trzy­mane w tajem­nicy. Dzięki współ­pracy mia­sta z Pol­ską Agen­cją Infor­ma­cji i Inwe­sty­cji Zagra­nicz­nych udało się nam zapre­zen­to­wać fir­mie ofertę Łodzi, a po raz pierw­szy wszyst­kie strony spo­tkały się w listo­pa­dzie.

Firma miała w magi­stra­cie przez cały czas swo­jego opie­kuna odpo­wie­dzial­nego za zna­le­zie­nie dla niego jak naj­lep­szych warun­ków inwe­sty­cji w mie­ście, odpo­wie­dze­nie na każde pyta­nie i roz­wia­nie wszel­kich wąt­pli­wo­ści. Nie tylko magi­strat przez wiele mie­sięcy musiał udo­wad­niać, że Tate & Lyle naj­le­piej będzie się czuć wła­śnie w Łodzi. Hines także mocno się napra­co­wał, żeby spółka uznała ul. Ster­linga za naj­wła­ściw­szy dla sie­bie adres, a dowody na to pomie­ścił w opa­słych tomach zaświad­czeń i potwier­dzeń jako­ści biu­rowca.

Źródło: Gazeta Wybor­cza Łódź

Poznaj łódzkich Pra­co­daw­ców! Zapra­sza POLKOMTEL!

21.05.2012

Chcesz poznać stan­dardy pracy w wio­dą­cej na pol­skim rynku fir­mie tele­ko­mu­ni­ka­cyj­nej? Poznać warunki zatrud­nie­nia oraz moż­li­wo­ści odby­cia prak­tyk? A przy oka­zji wziąć udział w pro­wa­dzo­nych przez pro­fe­sjo­nal­nych tre­ne­rów Warsz­ta­tach Sprze­da­żo­wych? wię­cej »

filtruj

usuń filtrowanie


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ