Navi­ton — elek­tro­niczny prze­wod­nik dla nie­wi­do­mych. Z PŁ21.09.2011

Zespół naukow­ców z łódzkiej poli­tech­niki opra­co­wał sys­tem wspo­ma­ga­nia osób nie­wi­dzą­cych. Dzięki niemu będą mogły zorien­to­wać się w swoim poło­że­niu i skon­tak­to­wać z prze­wod­ni­kiem, który popro­wa­dzi je przez nie­znane oto­cze­nie, nie wycho­dząc z domu.

- Dzi­siaj nie­wi­domi opie­rają się na trzech for­mach nawi­ga­cji. Pierw­sza to znana wszyst­kim biała laska, druga to pies prze­wod­nik, a trze­cia — osoba, która pro­wa­dzi nie­wi­do­mego — mówi prof. Paweł Stru­miłło, kie­row­nik zespołu naukow­ców z poli­tech­niki, zaj­mu­ją­cego się sys­te­mami wspo­ma­ga­nia osób nie­wi­dzą­cych. Nie­stety, jego zda­niem każda z nich ma swoje wady. Laska pozwala wyszu­ki­wać prze­szkody, ale tylko te poło­żone na pozio­mie pod­łoża. Gdy prze­szkoda znaj­duje się na wyso­ko­ści głowy, staje się bez­u­ży­teczna, poza tym stale zaj­muje jedną rękę. Pies prze­wod­nik to zda­niem więk­szo­ści nie­wi­dzą­cych naj­lep­sze rozwiązanie. — Tutaj jed­nak w grę wcho­dzi cena, taki pies jest potwor­nie drogi. Zanim zacznie pro­wa­dzić kogoś po ulicy, musi przejść spe­cjalne szko­le­nie, które trwa dwa lata. Koszt? Kil­ka­dzie­siąt tysięcy zło­tych, a słu­żyć jest w sta­nie pięć, sześć lat — wyja­śnia prof. Stru­miłło i dodaje, że na psiego prze­wod­nika stać mało kogo. Dru­giego czło­wieka trzeba z kolei anga­żo­wać, ktoś musi poświę­cać swój czas tylko po to, by gdzieś z nie­wi­do­mym pójść, a to po jakimś cza­sie zawsze stwa­rza kło­pot.

Dla­tego łódzcy naukowcy zbu­do­wali urzą­dze­nie wiel­ko­ści tele­fonu komór­ko­wego, ze słu­chaw­kami, wypu­kłymi kla­wi­szami i kamerą, które umoż­li­wia zdalne pokie­ro­wa­nie osobą niewidzącą. — Obraz z kamery jest na bie­żąco prze­sy­łany do kom­pu­tera prze­wod­nika, dzięki temu może on prze­ka­zy­wać nie­wi­do­memu wska­zówki „idź”, „stój” itd., ale jest też wiele innych zasto­so­wań — prze­ko­nuje prof. Stru­miłło. Te inne zasto­so­wa­nia to cho­ciażby zakupy. Prze­wod­nik może opi­sać, jakie towary leżą przed jego pod­opiecz­nym czy mięso wygląda na świeże, czy nie za bar­dzo, jakiego koloru jest koszula, którą wła­śnie chce kupić. Według pro­fe­sora koszt urzą­dze­nia, jeśli wej­dzie do pro­duk­cji, zamknie się w prze­dziale od 1 do 2 tys. zł, nie licząc ewen­tu­al­nego dofi­nan­so­wa­nia z PFRON-u.

- Do tej pory zbu­do­wa­li­śmy dzie­sięć egzem­pla­rzy, które od kilku mie­sięcy testuje grupa dzie­się­ciu nie­wi­do­mych. W roli prze­wod­ni­ków wystę­pują człon­ko­wie ich rodzin — mówi pro­fe­sor. Łódzki wyna­la­zek to dla nie­wi­do­mych roz­wią­za­nie wielu problemów. — Urządzenie jest bar­dzo przy­datne w podróży, oso­bi­ście dużo podró­żuję i mia­łem kło­poty z odna­le­zie­niem kasy bile­to­wej czy wła­ści­wego peronu. Tam jest zawsze mnó­stwo ludzi, za gło­śno, żeby kogoś o to pytać. Łódzki sys­tem roz­wią­zuje ten pro­blem, ktoś sie­dzi u mnie w domu, ma przed oczyma obraz z kamery i wska­zówki podaje mi przez słu­chawkę, zawsze też za pomocą map sate­li­tar­nych może okre­ślić, gdzie jestem — mówi Rafał Char­łam­po­wicz, jeden z nie­wi­do­mych będą­cych w gru­pie testo­wej. Jego zda­niem jedyny pro­blem polega na tym, że obraz z kamery nie jest jesz­cze zbyt wyraźny, dla­tego prze­wod­nik musi z reguły znać oto­cze­nie, żeby na jego pod­sta­wie usta­lić, gdzie jest jego podopieczny. — Ale wiem, że to jest dopiero pro­to­typ, już nie­długo mamy dostać nową, ulep­szoną wer­sję — pod­kre­śla Char­łam­po­wicz.

Urzą­dze­nie cią­gle jed­nak anga­żuje do pomocy nie­wi­do­memu dru­giego czło­wieka. Stwo­rze­nie sys­temu, który pozwoli poru­szać się cał­ko­wi­cie samo­dziel­nie, to kolejne wyzwa­nie, jakie sta­wia sobie zespół prof. Strumiłły. — Takie urzą­dze­nie będzie łączyło ze sobą infor­ma­cje z nawi­ga­cji sate­li­tar­nej i ste­reo­wi­zji, następ­nie infor­ma­cja będzie prze­twa­rzana na gło­sowe wska­zówki dla osoby nie­wi­dzą­cej — twier­dzi pro­fe­sor. GPS jest tam odpo­wie­dzialny za okre­śla­nie poło­że­nia z dokład­no­ścią do kil­ku­dzie­się­ciu metrów. Ste­reo­wi­zja, czyli dzia­ła­jące razem dwie kamery, które mogą dzięki temu usta­lić odle­głość od prze­szkody, zapew­nia tzw. mikro­na­wi­ga­cję w naj­bliż­szym otoczeniu. — Prowadzimy już testy z kar­to­no­wymi pudłami. Wypa­dają dobrze, ale jesz­cze nie wypu­ści­li­by­śmy z tym nikogo do mia­sta — pod­su­mo­wuje prof. Stru­miłło.

Źródło: Gazeta Wybor­cza Łódź

Poznaj łódzkich Pra­co­daw­ców! Zapra­sza POLKOMTEL!

21.05.2012

Chcesz poznać stan­dardy pracy w wio­dą­cej na pol­skim rynku fir­mie tele­ko­mu­ni­ka­cyj­nej? Poznać warunki zatrud­nie­nia oraz moż­li­wo­ści odby­cia prak­tyk? A przy oka­zji wziąć udział w pro­wa­dzo­nych przez pro­fe­sjo­nal­nych tre­ne­rów Warsz­ta­tach Sprze­da­żo­wych? wię­cej »


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ