Miliardy euro przy Pił­sud­skiego — Łódź cen­trum BPO12.12.2011

W budynku Info­sysu przy al. Pił­sud­skiego w Łodzi każ­dego roku pro­wa­dzi się ope­ra­cje finan­sowe na kwotę 2,5 mld euro.

Info­sys to firma zało­żona w Indiach 30 lat temu. Teraz noto­wana jest na nowo­jor­skiej gieł­dzie. To praw­dziwy gigant w swo­jej branży. W 2009 roku odno­to­wał przy­chody w wyso­ko­ści 5 mld dola­rów, a już rok póź­niej o miliard dola­rów wię­cej. War­tość ryn­kowa Info­sysu na gieł­dzie w Nowym Jorku (czyli tzw. kapi­ta­li­za­cja) to już ponad 30 mld dola­rów.

Firmę zało­żyło sze­ściu męż­czyzn, któ­rzy — jak mówi aneg­dota — poży­czyli od żon po 50 dola­rów. Podobno do dziś ich nie oddali. Początki były trudne. Przez 23 lata fir­mie nie uda­wało się roz­wi­nąć skrzy­deł tak, jak chcie­liby tego wła­ści­ciele. Dopiero po tym cza­sie Info­sys zaro­bił swój pierw­szy miliard. Ale na zdo­by­cie dru­giego potrze­bo­wał już tylko 23 mie­sięcy.

Okres trans­for­ma­cji ustro­jo­wej był dla Łodzi okrutny. Prze­mysł włó­kien­ni­czy, z któ­rego żyło mia­sto, padł z dnia na dzień. Na jego zglisz­czach trzeba było posta­wić na zupeł­nie nowe branże, bo było oczy­wi­ste, że odbu­dowa tek­styl­nej potęgi nie jest moż­liwa. Jedną z branż wska­za­nych jako stra­te­giczne były usługi wspar­cia biz­nesu (tzw. Busi­ness Pro­cess Out­so­ur­cing). Wtedy skrót BPO łodzia­nom jesz­cze nic nie mówił, więc kiedy w 2007 roku z budynku przy al. Pił­sud­skiego zni­kło logo Phi­lipsa, a poja­wiło się Info­sysu, w mie­ście zawrzało. Póź­niej oka­zało się, że był to począ­tek nowej ery dla Łodzi. Ery mia­sta BPO.

W 2003 roku w budynku przy al. Pił­sud­skiego pra­co­wało tylko 30 osób. Teraz jest ich ponad tysiąc. Pierw­szym klien­tem Info­sysu w Łodzi był wła­śnie Phi­lips. Dla­czego Phi­lips zde­cy­do­wał się oddać część zadań zewnętrz­nej fir­mie? — Bo tak jest lepiej, szyb­ciej i bar­dzo czę­sto taniej — tłu­ma­czy Kry­stian Bestry, dyrek­tor zarzą­dza­jący Info­sys BPO Europe.

Na czym dokła­da­nie polega ten biz­nes? — To jest jak ze sprzą­ta­niem w fir­mie. Jeśli mamy sprzą­taczkę na eta­cie, to kiedy zacho­ruje, po pro­stu jest brudno. Ale jeśli zaj­muje się tym firma zewnętrzna, nic nas nie obcho­dzi. Ma być posprzą­tane i już - tłu­ma­czy dyrek­tor.

Słowa „out­so­ur­cing” w Łodzi nikomu nie trzeba już tłu­ma­czyć. Stało się nie­mal tak samo popu­larne jak „kry­zys”. I to wła­śnie kry­zys jest moto­rem wzro­stu branży BPO. W cza­sach gdy giełdy chwieją się w posa­dach, padają banki, a inwe­sto­rzy liczą straty, utrzy­ma­nie dobrych wskaź­ni­ków w fir­mach stało się głów­nym zada­niem mene­dże­rów. — Nasz biz­nes popra­wia wyniki finan­sowe przed­się­biorstw. Wcho­dzimy do firm i uspraw­niamy ich pro­cesy wewnętrzne, co od razu popra­wia im ren­tow­ność — opo­wiada Bestry.

W kry­zy­sie przed­się­bior­stwa liczą każdą zło­tówkę, euro czy dolara. Dzięki out­so­ur­cin­gowi i fir­mom takim jak Info­sys dowia­dują się, ile tak naprawdę kosz­tuje ich utrzy­ma­nie admi­ni­stra­cji. Wydaje się, że to tylko pen­sje pra­cow­ni­ków. Ale w rze­czy­wi­sto­ści wyna­gro­dze­nia są jedy­nie połową kosztu. Reszta to miej­sce w budynku, kom­pu­tery, szko­le­nia, tele­fony itp. — Dopiero od nas dowia­dują się, ile można zaosz­czę­dzić — mówi dyrek­tor.

Dla­czego pra­cow­nicy zewnętrz­nej firmy usłu­go­wej będą robili coś lepiej niż ci zatrud­nieni w fir­mie na eta­cie? — Bo to nasza pod­sta­wowa dzia­łal­ność — odpo­wiada Bestry i dodaje: — Cią­gle szko­limy naszych ludzi i pra­cu­jemy nad ich roz­wo­jem. W fir­mie pro­duk­cyj­nej nie inwe­stuje się w per­so­nel admi­ni­stra­cyjny, bo pie­nią­dze potrzebne są na inwe­sty­cje w maszyny.

Info­sys w Pol­sce bar­dzo szybko się roz­wija. Zatrud­nie­nie wzra­sta śred­nio 20 proc. rocz­nie. Klienci, głów­nie kon­cerny z zachod­niej Europy, skła­dają coraz wię­cej zle­ceń. Dla­tego w Info­sy­sie rekru­ta­cja to pro­ces cią­gły. Kogo szuka firma? — Nie zamy­kamy się na żadną grupę absol­wen­tów. Potrze­bu­jemy ludzi z wie­dzą tech­niczną i takich ze zna­jo­mo­ścią języ­ków. Mamy w zespole i bio­lo­gów, i filo­lo­gów. Ale naj­bar­dziej zależy nam na tych, któ­rzy są w sta­nie prze­ko­nać nas o kre­atyw­no­ści i pozy­tyw­nym podej­ściu do życia. Wydaje się, że to bar­dzo mało, ale w rze­czy­wi­sto­ści to bar­dzo dużo — opo­wiada dyrek­tor.

Mimo że mene­dżer cie­pło wypo­wiada się o współ­pracy z łódzkimi uczel­niami wyż­szymi, w fir­mie nie liczą na pra­cow­ni­ków, któ­rzy pierw­szego dnia usiądą za biur­kiem i będą wszystko wie­dzieli. — Nowe osoby wyma­gają spo­rego wkładu z naszej strony. Muszą nauczyć się funk­cjo­no­wać w kor­po­ra­cji i rozu­mieć, że klient ma zawsze rację. A jak jej nie ma, to trzeba umieć go prze­ko­nać do naszej racji — tłu­ma­czy dyrek­tor.

Zespół Info­sysu roz­rósł się już do ponad tysiąca pra­cow­ni­ków i budy­nek przy al. Pił­sud­skiego prze­stał wystar­czać. Dla­tego przy ron­dzie Soli­dar­no­ści budo­wana jest nowa sie­dziba firmy. Prze­pro­wadzka pla­no­wana jest na listo­pad przy­szłego roku. Nowy biu­ro­wiec będzie mógł pomie­ścić ok. 2 tys. pra­cow­ni­ków.

Pol­ska wyra­sta na lidera BPO w Euro­pie. — W tym biz­ne­sie Pol­ska wyróż­nia się na mapie Europy, a Łódź na mapie Polski — prze­ko­nuje Bestry. Jego zda­niem Polacy są ambitni, chce im się pra­co­wać i uczyć się języ­ków.

Dla­czego Info­sys wybrał Łódź? — Udało się stwo­rzyć tu fami­lijny kli­mat, czyli taki, w któ­rym dzie­limy się doświad­cze­niami, a nie kon­ku­ru­jemy ze sobą - odpo­wiada.

Źródło: Gazeta Wybor­cza Łódź

Kry­stian Bestry, dyrek­tor zarzą­dza­jący Info­sys BPO Europe

Poznaj łódzkich Pra­co­daw­ców! Zapra­sza POLKOMTEL!

21.05.2012

Chcesz poznać stan­dardy pracy w wio­dą­cej na pol­skim rynku fir­mie tele­ko­mu­ni­ka­cyj­nej? Poznać warunki zatrud­nie­nia oraz moż­li­wo­ści odby­cia prak­tyk? A przy oka­zji wziąć udział w pro­wa­dzo­nych przez pro­fe­sjo­nal­nych tre­ne­rów Warsz­ta­tach Sprze­da­żo­wych? wię­cej »

filtruj

usuń filtrowanie


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ