Mako­Lab spra­wił, że maszyny się rozu­mieją03.01.2012

Łódzka firma infor­ma­tyczna jest twórcą roz­wią­za­nia dla naj­po­pu­lar­niej­szego w Euro­pie opro­gra­mo­wa­nie do two­rze­nia skle­pów inter­ne­to­wych. Dzięki niemu maszyny lepiej się rozu­mieją.

Mako­Lab jest na łódzkim rynku inter­ne­to­wym od początku jego ist­nie­nia. Firma powstała w 1989 roku. Naj­pierw zaj­mo­wała się roz­wią­za­niami dla poli­gra­fii. Póź­niej, wraz z roz­wo­jem inter­netu, zajęła się pro­jek­to­wa­niem stron WWW. Teraz spe­cja­li­zuje się w tak zwa­nych apli­ka­cjach webo­wych. Na początku lat 90. były to zupeł­nie pio­nier­skie roz­wią­za­nia. Mako­Lab zain­te­re­so­wał się nimi jako jedna z pierw­szych firm w Pol­sce.

Kie­dyś, aby móc coś zro­bić na kom­pu­te­rze, trzeba było mieć do tego odpo­wiedni pro­gram. Jesz­cze dziś insta­luje się na kom­pu­te­rach sprze­da­wane w skle­pach pro­gramy. Ale można też spra­wić, żeby funk­cje takiego pro­gramu speł­niała prze­glą­darka inter­ne­towa. Wtedy insta­lo­wa­nie staje się zbędne. Dla firm, w któ­rych z sys­temu korzy­sta bar­dzo dużo pra­cow­ni­ków, a do tego są oni w róż­nych czę­ściach świata i robią to o róż­nych porach dnia, to bar­dzo wygodne roz­wią­za­nie. Wła­śnie temu służą tech­no­lo­gie webowe. Z cza­sem zyskały coraz wię­cej zwo­len­ni­ków, a ich zasto­so­wa­nie wyszło daleko poza two­rze­nie stron WWW.

Jed­nym z pierw­szych poważ­nych pro­duk­tów Mako­Labu był sys­tem do zarzą­dza­nia sprze­dażą Frac­tus. Służy on do obsługi zwią­za­nych z nią pro­ce­sów: zamó­wień, zaku­pów, rezer­wa­cji, rekla­ma­cji, ser­wisu, maga­zy­no­wa­nia, a także do prze­pro­wa­dza­nia ana­liz obro­tów, zapa­sów, roz­ra­chun­ków i roz­li­czeń oraz sta­nów maga­zy­no­wych. Pierw­szym użyt­kow­ni­kiem Frac­tusa (wtedy jesz­cze pod nazwą Mega­Sale) była jedna z dużych grup opo­niar­skich. Jej firmy miały wiele oddzia­łów i cho­dziło o to, aby spraw­nie zarzą­dzać sprze­dażą nawet przy sła­bym lub zry­wa­ją­cym się łączu internetowym. — Wtedy infra­struk­tura pozo­sta­wiała jesz­cze wiele do życze­nia. Trzeba było o tym myśleć, pro­po­nu­jąc klien­tom nasze pro­dukty — mówi Woj­ciech Zie­liń­ski, pre­zes Mako­Labu. Inży­nie­rom udało się opra­co­wać roz­wią­za­nie, które świet­nie sprze­daje się do dziś.

Kolej­nym hitem sprze­da­żo­wym Mako­Labu była apli­ka­cja do zarzą­dza­nia nie­ru­cho­mo­ściami Col­Dis. Na początku korzy­stała z niego firma zarzą­dza­jąca kil­ku­na­stoma cen­trami han­dlo­wymi, mię­dzy innymi pierw­szym łódzkim Car­re­fo­urem. Teraz to sztan­da­rowa oferta skie­ro­wana do zarząd­ców nie­ru­cho­mo­ści. Nadaje się nie tylko do obsługi ist­nie­ją­cych już nie­ru­cho­mo­ści, ale też tych w fazie reali­za­cji. Sys­tem posiada funk­cję wspie­ra­nia pla­no­wa­nia i kon­troli inwe­sty­cji. Pozwala na reje­stro­wa­nie i podział kosz­tów funk­cjo­no­wa­nia, fak­tu­ro­wa­nie, ana­lizę należ­no­ści, sprzę­że­nie z pro­gra­mem finansowo-księgowym oraz na spo­rzą­dza­nie licz­nych rapor­tów i zesta­wień. Naj­now­szy klient to inwe­stor i dewe­lo­per z grupy Inter IKEA.

Tech­no­lo­gia nie­ustan­nie idzie do przodu, poja­wiają się nowe zasto­so­wa­nia dla inter­netu, zmie­niają się rynek i potrzeby klien­tów. Zmie­nia się też sam Mako­Lab.

Ewo­lu­cja prze­obra­ziła zwy­kłe strony inter­ne­towe w wie­lo­funk­cyjne ser­wisy i firma wie, jak je budo­wać. Reali­zuje wiele kon­trak­tów z grupą Renault-Nissan. Kie­dyś stwo­rze­nie strony WWW dla sieci sprze­daży samo­cho­dów to były wyłącz­nie dane adre­sowe, cen­niki i zdję­cia. Dzi­siaj klient odwie­dza­jący ser­wis dealera może skon­fi­gu­ro­wać swój wyma­rzony pojazd, od razu poznać jego cenę i dowie­dzieć się, czy ma szansę na uzy­ska­nie kre­dytu. To wymaga połą­cze­nia ser­wi­sów WWW i sys­te­mów kom­pu­te­ro­wych dealera, pro­du­centa oraz banku.

Naj­now­szą pro­po­zy­cją Mako­Labu jest tak zwane „seman­tyczne zna­ko­wa­nie danych (o pro­duk­tach, skle­pach, itp.) w ser­wi­sach han­dlu elek­tro­nicz­nego”. Brzmi skom­pli­ko­wa­nie, ale w rze­czy­wi­sto­ści zasada dzia­ła­nia jest pro­sta. — Kom­pu­ter pod­łą­czony do inter­netu to nie czło­wiek i nie rozu­mie wielu rze­czy, które dla nas są oczy­wi­ste. Na przy­kład dla niego Zie­liń­ski to tylko ciąg zna­ków i nie wie, czy cho­dzi o Woj­cie­cha Zie­liń­skiego, czyli nazwi­sko czło­wieka, czy o hotel Zie­liń­ski, czyli nazwę hotelu. Trzeba mu w tym pomóc i wła­śnie tym się zaj­mu­jemy — tłu­ma­czy pre­zes.

Ale nada­wa­nie wyra­zom zna­czeń zro­zu­mia­łych dla maszyn nie jest łatwe. Mako­Lab bli­sko współ­pra­cuje z pro­fe­so­rem Mar­ti­nem Hep­pem z Mona­chium, twórcą uzna­wa­nej przez naj­więk­sze firmy inter­ne­towe (na przy­kład Google) tech­no­lo­gii GoodRe­la­tions. Jest to swo­isty słow­nik dla kom­pu­te­rów pozwa­la­jący im rozu­mieć poję­cia sto­so­wane w han­dlu elek­tro­nicz­nym. Dzięki niemu na przy­kład wyszu­ki­warki lepiej rozu­mieją, o co pyta inter­nauta, co wię­cej, kom­pu­ter klienta może roz­ma­wiać z kom­pu­te­rem sprze­dawcy. Mako­Lab wdraża GoodRe­la­tions w opro­gra­mo­wa­niu mię­dzy innymi dla skle­pów inter­ne­to­wych. Z roz­wią­zań tych korzy­stają już klienci z grupy Renault.

Naj­więk­szą jed­nak dumą firmy jest wpro­wa­dze­nie GoodRe­la­tions do Prestashop.com. To naj­po­pu­lar­niej­sze w Euro­pie dar­mowe opro­gra­mo­wa­nie do two­rze­nia skle­pów inter­ne­to­wych. Roz­wią­za­nie opra­co­wane przez Mako­Lab jest dostępne na licen­cji open source, a to zna­czy, że można z niego korzy­stać za darmo. Jak więc Mako­Lab chce zara­biać na pomy­śle? - Przede wszyst­kim chcemy, aby GoodRe­la­tions, w któ­rej jeste­śmy spe­cja­li­stami, stała się stan­dar­dem. Firmy wie­dzą, że trzeba dobrze znać się na tech­no­lo­giach open source, aby naj­le­piej je wyko­rzy­stać i dopa­so­wać do ich spe­cy­ficz­nych potrzeb. Dziś każdy chce mieć inny, lep­szy sklep niż jego kon­ku­rent. A wtedy sko­rzy­stają z naszych usług, bo poszło już w świat, że to Mako­Lab jest twórcą roz­wią­za­nia dla naj­po­pu­lar­niej­szego sklepu — tłu­ma­czy Zie­liń­ski. Mimo że łódzka apli­ka­cja dostępna jest dopiero od dwóch tygo­dni, pobrało ją już 600 osób.

Mako­Lab zatrud­nia 80 osób, ale cią­gle czeka na chęt­nych do pracy. Zda­niem pre­zesa Zie­liń­skiego w Łodzi w naj­bliż­szym cza­sie nie można liczyć na lawi­nowy wzrost liczby infor­ma­ty­ków. - Roz­wią­za­niem pro­blemu nie będzie też dra­styczne zwięk­sze­nie liczby stu­den­tów infor­ma­tyki. Nie cho­dzi o to, żeby przy­jąć ich dużo i uczyć byle jak — uważa pre­zes. Dla­tego wszyst­kie firmy IT w Łodzi współ­pra­cują z uczel­niami, rów­nież Mako­Lab. Jed­nak zda­niem pre­zesa na nie­które sta­no­wi­ska pro­gra­mi­stów wcale nie potrzeba ludzi po stu­diach. Rów­nie dobrze mogą tę pracę wyko­ny­wać dobrze wykształ­ceni tech­nicy infor­ma­tycy. — Mie­li­śmy kilka takich osób i dosko­nale sobie radziły. Nie­stety, kon­cen­tra­cja na stu­den­tach zupeł­nie pomija obszar szkol­nic­twa zawo­do­wego w stra­te­giach roz­woju IT w regio­nie — ubo­lewa Zie­liń­ski.

Zda­niem pre­zesa wła­dze mia­sta powinny zacho­wać rów­no­wagę we wspie­ra­niu firm IT i nie zapo­mi­nać o tych rodzi­mych. - Mamy tu swoje sie­dziby. Tu pła­cimy wszyst­kie podatki. W odróż­nie­niu od zewnętrz­nych firm two­rzą­cych w Łodzi na przy­kład cen­tra pro­gra­mi­styczne musimy zaj­mo­wać się mar­ke­tin­giem, sprze­dażą, finan­sami czy zarzą­dza­niem zgod­nym z regu­la­cjami gieł­do­wymi. Nie mamy gdzieś w świe­cie cen­trali, która zdej­mie z nas choćby część dzia­łań koniecz­nych do funk­cjo­no­wa­nia firmy. Zatrud­niamy więc nie tylko infor­ma­ty­ków, ale i innych spe­cja­li­stów. Korzy­stamy też z lokal­nych pod­wy­ko­naw­ców o bar­dzo róż­nych pro­fi­lach. To jest nasza war­tość dodana dla mia­sta. Dla­tego uwa­żam, że jego wła­dze powinny kon­sul­to­wać z nami decy­zje doty­czące rynku IT. Cho­dzi prze­cież o to, aby Łódź była rosną­cym i zróż­ni­co­wa­nym cen­trum IT, a nie o to, aby jedne firmy zastą­piły inne - mówi pre­zes.

Zie­liń­ski uważa, że nie powinno trak­to­wać się two­rze­nia miejsc pracy dla infor­ma­ty­ków jako spo­sobu na roz­wią­za­nie pro­blemu bez­ro­bo­cia w Łodzi. - Bez­ro­bo­cia wśród dobrych infor­ma­ty­ków nie ma, jest pro­blem braku dobrych infor­ma­ty­ków - mówi.

Źródło: Gazeta Wybor­cza Łódź

Woj­ciech Zie­liń­ski, pre­zes Mako­Labu

Poznaj łódzkich Pra­co­daw­ców! Zapra­sza POLKOMTEL!

21.05.2012

Chcesz poznać stan­dardy pracy w wio­dą­cej na pol­skim rynku fir­mie tele­ko­mu­ni­ka­cyj­nej? Poznać warunki zatrud­nie­nia oraz moż­li­wo­ści odby­cia prak­tyk? A przy oka­zji wziąć udział w pro­wa­dzo­nych przez pro­fe­sjo­nal­nych tre­ne­rów Warsz­ta­tach Sprze­da­żo­wych? wię­cej »

filtruj

usuń filtrowanie


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ