Łódzki stu­dent nagro­dzony za mrówki: — Rządzą robot­nice18.10.2010

Tysiące małych mró­wek to jedno wiel­kie zwie­rzę, które prze­pę­dzi nawet niedź­wie­dzia — mówi Łukasz Soko­łow­ski, zwy­cięzca Mię­dzy­na­ro­do­wego Kon­kursu Mło­dych Naukow­ców.

Roz­mowa z Łuka­szem Soko­łow­skim*

Mar­cin Mar­kow­ski: Juro­rów zachwy­cił Pan pracą o… mrów­kach.

Łukasz Soko­łow­ski*: Przed moim blo­kiem nie ma podwórka, dla­tego rodzice zabie­rali mnie na działkę w Sokol­ni­kach. Tam łapa­łem żaby, pająki, jasz­czurki i trzy­ma­łem w sza­fie prze­ro­bio­nej na ter­ra­rium. Aż pew­nego razu w jakimś ame­ry­kań­skim fil­mie ktoś hodo­wał mrówki w sztucz­nym gnieź­dzie. Dwie usta­wione pio­nowo szyby, wąska prze­strzeń wypeł­niona zie­mią i kory­ta­rze. Posta­no­wi­łem zało­żyć wła­sną kolo­nię.

Czyli mro­wi­sko?

- Tak. Zaczą­łem od kró­lo­wej. To ona składa jajka, z któ­rych powstają kolejne mrówki. To w gnieź­dzie mrówka numer jeden, choć w wielu spra­wach jej głos wcale nie jest decy­du­jący.

A kto rzą­dzi?

- Mrówki robot­nice.

Ich jest mnó­stwo! Jak się doga­dują?

- Poro­zu­mie­wają się sygna­łami che­micz­nymi, tzw. fero­mo­nami. Decy­zja jest zawsze wspólna, tzn. jest wypad­kową róż­nych mini­de­cy­zji podej­mo­wa­nych przez poszcze­gólne robot­nice. Taka kolek­tywna inte­li­gen­cja.

To po co kró­lowa?

- Robot­nice są nie­do­ro­zwi­nięte płciowo. Nawet jeśli któ­rejś uda się znieść jajo, jest ono zja­dane i żadna nowa mrówka nie powstaje. Tro­chę z winy samej kró­lo­wej, która fero­mo­nami hamuje repro­duk­cyjne zapędy robot­nic. W jed­nej z moich kolo­nii kró­lowa raz zmarła i co się stało? Robot­nice nagle zaczęły skła­dać jaja. Gene­ral­nie jed­nak żyją, by opie­ko­wać się kró­lową i w ten spo­sób zapew­nić trwa­łość gatunku.

A robot­nicy?

- Nie mają obo­wiąz­ków — poza zapład­nia­niem kró­lo­wych z innych gniazd pod­czas wio­sen­nych lotów godo­wych.

I żadnych wyrzu­tów sumie­nia?

- Abso­lut­nie! Nie myślą abs­trak­cyj­nie. Nie znają pojęć, jak spra­wie­dli­wość. Nawet nie nazywa się ich robot­ni­kami, bo prze­cież nic nie robią. Samce wśród mró­wek to po pro­stu samce. Kró­lowa kopu­luje czę­sto z kil­koma, które po wszyst­kim umie­rają z wycień­cze­nia. Zbli­że­nie z nią jest olbrzy­mim wysił­kiem. Poza tym tracą cały zapas nasie­nia i stają się nie­po­trzebni.

A kto broni kró­lo­wej i gniazda?

- Robot­nice. Gryzą i pry­skają tru­ją­cym kwa­sem. Na fil­mie przy­rod­ni­czym widzia­łem, jak mrówki rud­nice — te duże czer­wone, które budują w lasach wiel­kie kopce — prze­pę­dziły niedź­wie­dzia! Naj­czę­ściej jed­nak wal­czą mię­dzy sobą. Gatu­nek z gatun­kiem, gniazdo z gniaz­dem. Gdy mrówkę nawet o takim samym wyglą­dzie wrzu­cimy do cudzego gniazda, wnet zosta­nie zagry­ziona — zdra­dzi ją zapach. Ale nie zawsze docho­dzi do bitwy. Zda­rza się, że słab­szy gatu­nek zacho­wuje się opor­tu­ni­stycz­nie i pod­po­rząd­ko­wuje za cenę spo­koju.

Od kiedy hoduje Pan mrówki?

- Od czte­rech lat. Dziś mam trzy for­mi­ka­ria, ale był czas, gdy mia­łem sie­dem.

Ma Pan z kim o nich poga­dać?

- Pyta pan, czy się ze mnie śmieją? Róż­nie. Nie­któ­rzy kole­dzy drwią. Rozu­miem ich, bo mnie też trudno pojąć np., jak można tyle godzin gadać o samo­cho­dach. Z dziew­czy­nami o mrów­kach nie roz­ma­wiam, bo z forów wynika, że 95 pro­cent pasjo­na­tów, jak ja, to faceci. Ale mam też typowe zain­te­re­so­wa­nia. Lubię tele­wi­zję, grać na kom­pu­te­rze, siat­kówkę.

Czy kan­dy­da­towi na leka­rza wypada gapić się na mrówki?

- Hobby i praca to dwie różne rze­czy. U mró­wek fascy­nuje mnie życie spo­łeczne. Pies czy kot — są dla sie­bie. U mró­wek widać współ­pracę, bez­gra­niczne poświę­ce­nie dla ogółu. Oczy­wi­ście nie wynika ono z woli mrówki, ale z uwa­run­ko­wa­nej bio­lo­gicz­nie ewo­lu­cji instynk­tów. Dla wielu naukow­ców jedna mrówka w ogóle nie jest cie­kawa. Fascy­nu­jące jest mro­wi­sko — totalny orga­nizm. Nie hoduje się tysiąca małych zwie­rzą­tek, ale jedno wiel­kie zwie­rzę.

Czy czło­wiek może się od mró­wek cze­goś nauczyć?

- Chyba nie. Naj­lep­szy dowód, że tota­li­tarne pań­stwa prę­dzej czy póź­niej upa­dają. Jest powie­dze­nie: „pra­co­wity jak mrówka”, ale to banalne. Czło­wiek w swej wol­no­ści, z wła­snymi pra­gnie­niami i ego­izmem, jest zaprze­cze­niem mrówki i pod­po­wie­dzi, jak żyć, powi­nien szu­kać gdzie indziej — u innych ludzi, w naszej histo­rii. Świat przy­rody może być inspi­ra­cją dla tech­no­lo­gii i inży­nie­rów. Wiele wyna­laz­ków mamy dla­tego, że zostały pod­pa­trzone w natu­rze. Choćby samo­lot, czyli sztuczny ptak ze skrzy­dłami, albo bate­rie sło­neczne dzia­ła­jące jak foto­syn­teza u roślin. Uczmy się o mrów­kach, ale nie od mró­wek.

* Łukasz Soko­łow­ski jest stu­den­tem Wydziału Lekar­skiego Uni­wer­sy­tetu Medycz­nego w Łodzi. Jego praca „Stra­te­gia żero­wa­nia mrówki For­mica cine­rea „ zdo­była jedną z trzech pierw­szych nagród w kon­kur­sie mło­dych naukow­ców UE pod patro­na­tem Komi­sji Euro­pej­skiej. Mię­dzy­na­ro­dowe jury wyróż­niło ją spo­śród 85 zgło­szeń z 37 kra­jów. Oprócz dyplomu Łukasz ode­brał w Lizbo­nie 7 tysięcy euro.

Źródło: Gazeta Wybor­cza Łódź

Poznaj łódzkich Pra­co­daw­ców! Zapra­sza POLKOMTEL!

21.05.2012

Chcesz poznać stan­dardy pracy w wio­dą­cej na pol­skim rynku fir­mie tele­ko­mu­ni­ka­cyj­nej? Poznać warunki zatrud­nie­nia oraz moż­li­wo­ści odby­cia prak­tyk? A przy oka­zji wziąć udział w pro­wa­dzo­nych przez pro­fe­sjo­nal­nych tre­ne­rów Warsz­ta­tach Sprze­da­żo­wych? wię­cej »


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ