Kon­kurs dla mło­dych bada­czy — Sty­pen­dium Poli­tyki13.06.2011

Jak co roku zapra­szamy mło­dych naukow­ców do kon­kursu o stypendium-nagrodę Poli­tyki. Po 10 latach pod­no­simy jej wyso­kość oraz – jak wie­rzymy – pre­stiż.

Dekadę temu posta­no­wi­li­śmy wyko­nać skromny gest w stronę środo­wi­ska dotknię­tego jaskrawą nie­spra­wie­dli­wo­ścią finan­sową: mło­dych, uta­len­to­wa­nych naukow­ców. Gest prze­ro­dził się w akcję „Zostań­cie z nami!”. 10 lat to w sam raz tyle, by pod­su­mo­wać doko­na­nia i zwe­ry­fi­ko­wać prze­ko­na­nia. Co uczy­niw­szy, zde­cy­do­wa­li­śmy się nieco zmo­dy­fi­ko­wać spo­sób, w jaki przy­zna­jemy nasze wyróż­nie­nia – do tej pory sty­pen­dia, teraz w więk­szym stop­niu nagrody naukowe.

Czego doko­na­li­śmy
W ciągu 10 lat wyło­ni­li­śmy 196 sty­pen­dy­stów; zebra­li­śmy od part­ne­rów oraz naszych czy­tel­ni­ków i roz­dy­spo­no­wa­li­śmy bli­sko 5 mln zł. Zało­ży­li­śmy spraw­nie dzia­ła­jącą Fun­da­cję, a lau­re­aci naszego kon­kursu – Sto­wa­rzy­sze­nie Sty­pen­dy­stów Poli­tyki. Jego przed­sta­wi­ciele zostali zapro­szeni do powo­ła­nej przed dwoma laty Rady Mło­dych Naukow­ców przy Mini­strze Nauki i Szkol­nic­twa Wyż­szego, zasia­dają w jego wła­dzach.

Sym­bo­liczny port­fel POLITYKI (choć przy­zna­wany według ory­gi­nal­nej pro­ce­dury) w środo­wi­sku nauko­wym zyskał respekt, stał się – jak to się okre­śla – roz­po­zna­walną marką, jest hono­ro­wany jako peł­no­prawne wyróż­nie­nie naukowe. Lau­re­aci eks­po­nują ją w swo­ich zawo­do­wych CV.

Jak się jed­nak wydaje, naj­waż­niej­szym efek­tem akcji jest coś, co trudno wyra­zić w twar­dych danych. Mie­ści się on w kate­go­rii nazy­wa­nej świa­do­mo­ścią spo­łeczną. Pierw­sze port­fele (do tej pory nie­zmien­nie każdy zawie­rał 25 tys. zł) wrę­cza­li­śmy z zachętą, by mło­dzi, zdolni ludzie choć na jakiś czas zła­pali inte­lek­tu­alny oddech, uwol­nili się od przy­ziem­nych kło­po­tów i eks­plo­atu­ją­cych chał­tur, kupili sobie lodówkę, buty dla dziecka, porząd­nego lap­topa.

Była w tym, rzecz jasna, szczera chęć pomocy każ­demu despe­rado z osobna, był jed­nak rów­nież komu­ni­kat, z któ­rym mie­li­śmy nadzieję tra­fić do szer­szej publicz­no­ści. Że trzeba coś uczy­nić, by nie mar­no­wać naj­zdol­niej­szej mło­dzieży, ska­zu­jąc tych, któ­rzy wybrali drogę naukową, na jakąś despe­racką wła­śnie, upo­ka­rza­jącą bitwę, by w ogóle utrzy­mać się na powierzchni życia. Że setki spo­śród tych, któ­rych natura obda­rzyła darem wyjąt­ko­wego rozumu, jeśli nie wyemi­grują za gra­nicę, to bez­pow­rot­nie odejdą do dzia­łal­no­ści komer­cyj­nej. Czego może i nie byłoby żal, gdyby nie fakt, że aku­rat zaczął się ów nie­sły­chany szturm pol­skiej mło­dzieży na uczel­nie (dziś połowa chce mieć wykształ­ce­nie wyż­sze), więc pyta­nie, kto ją będzie tam uczyć, wyda­wało się cał­ko­wi­cie na miej­scu.

Co się zmie­niło (i nie) po dro­dze
Oczy­wi­ście, naszym skrom­nym kijem Wisły nie zawró­ci­li­śmy. Wybór drogi nauko­wej wciąż wiąże się z dużym ryzy­kiem. Nie tylko finan­so­wym, bo tu aku­rat sporo po dro­dze się popra­wiło. W wielu dzie­dzi­nach roz­ma­itość i dostęp­ność gran­tów nauko­wych jest cał­kiem zado­wa­la­jąca (sły­chać nawet, że w tym czy tam­tym insty­tu­cie lub zakła­dzie mło­dzi mitrężą dziś czas na gran­to­wej biu­ro­kra­cji, a ruty­no­wym, nie­wdzięcz­nym zaję­ciom, jakich w nauko­wej robo­cie nie­mało, musi tym­cza­sem ze zdwo­joną ener­gią poświę­cać się dostojna pro­fe­sura).

Spe­cjalne fun­du­sze dla mło­dych naukow­ców usta­wowo zare­zer­wo­wano w budże­tach insty­tu­cji nauko­wych. Mini­ster szkol­nic­twa wyż­szego Bar­bara Kudrycka zapro­siła mło­dych naukow­ców, by jej dora­dzali, wice­mi­ni­strem został jeden z naszych sty­pen­dy­stów – prof. Maciej Banach. Z całą pew­no­ścią młode poko­le­nie dostaje życio­dajne kro­plówki z róż­nych źródeł, a i samo – z natury mło­do­ści – spraw­nie odnaj­duje się w gran­to­wej rze­czy­wi­sto­ści. Łatwiej im po pro­stu od początku dzia­łać według modelu naukowca mene­dżera wła­snej osoby lub zespołu, niż się tego uczyć, mody­fi­ko­wać men­tal­nie.

Ryzyko wiąże się jed­nak znów z czymś, co trudno wyra­zić pre­cy­zyj­nie – kryje się ono wła­śnie w kate­go­riach men­tal­nych. Niech będzie, że to wyjątki, ale nie­kiedy nasi sty­pen­dy­ści pouf­nie dzielą się z nami smut­nymi wie­ściami o tym, jak suk­ces obraca się prze­ciwko nim. Jak drob­nymi zło­śli­wo­ściami usta­wiani są z powro­tem do sze­regu. Jak sub­tel­nymi meto­dami opóź­nia się gotową już habi­li­ta­cję, blo­kuje druk napi­sa­nej książki, utrud­nia dostęp do apa­ra­tury badaw­czej.

Nie ma powodu, by środo­wi­sko naukowe uwa­żać za szcze­gólne. Tam też pano­szą się udręki pol­skiego życia spo­łecz­nego: zawiść, nie­uf­ność, źle pojęty pater­na­lizm (nie­któ­rzy powia­dają – feu­da­lizm). Na to nakłada się jesz­cze spo­łeczny pre­stiż zawodu. Z pozoru tu aku­rat nic się nie zmie­nia – pro­fe­sor jest nie­zmien­nie na czele wszel­kich ran­kin­gów spo­łecz­nego powa­ża­nia. Jed­nak cała kul­tura współ­cze­sna, cały ten nasz pop-świat szyb­kich karier i łatwej popu­lar­no­ści, nieco te (nauko­wymi meto­dami robione) ran­kingi unie­waż­nia. Zna­jo­mość postaci i doko­nań nauko­wych w powszech­nej pol­skiej świa­do­mo­ści koń­czy się na Miko­łaju Koper­niku i Marii Skłodowskiej-Curie.

Co zamie­rzamy dalej
Bio­rąc to wszystko pod uwagę, chcie­li­by­śmy jesz­cze pod­nieść rangę przy­zna­wa­nych nagród i zmo­dy­fi­ko­wać nieco ich prze­sła­nie. W dal­szym ciągu będą one miały formę jed­no­ra­zowo wypła­ca­nego sty­pen­dium. War­tość finan­sowa każ­dego wynie­sie w tym roku 30 tys. zł.

Do tej pory mie­li­śmy po każ­dej edy­cji podobne wra­że­nie, że nasi sty­pen­dy­ści jakby ginęli we wła­snym tłu­mie. Że publi­ka­cje, w któ­rych przed­sta­wi­li­śmy ich led­wie lako­nicz­nie, nie oddają nie tylko nie­zwy­kło­ści, ale nawet istoty tego, czym się zaj­mują. Nie mówiąc już o wyeks­po­no­wa­niu ich jako osób po pro­stu, które mają zda­nie, mają pro­gram na życie.

Chcie­li­by­śmy lan­so­wać war­to­ściowy wzór kariery na prze­kór popkul­tu­ro­wym tren­dom, akcen­tu­jąc inte­lekt i pra­co­wi­tość, które nie­po­strze­że­nie stały się walo­rami dru­go­rzęd­nymi (jeśli w ogóle), w porów­na­niu z pro­pa­go­wa­nymi ostat­nio inten­syw­nie umie­jęt­no­ściami tańca i śpiewu.

Wyko­rzy­stamy, rzecz jasna, sze­rzej niż w latach poprzed­nich wła­sne łamy do pro­mo­wa­nia lau­re­atów i ich dzie­dzin wie­dzy. Zapro­si­li­śmy w tym roku medial­nego part­nera, który w pro­pa­go­wa­niu naszego przed­się­wzię­cia doj­rzał spo­sób na speł­nia­nie swo­jej misji: Pro­gram Pierw­szy tele­wi­zji publicz­nej.

Kogo poszu­ku­jemy i chcemy nagro­dzić
Wybie­rzemy 5 lau­re­atów repre­zen­tu­ją­cych pięć obsza­rów nauki. Do tej pory sty­pen­diów było około 20 i dba­li­śmy, by każda dzie­dzina aka­de­micka w gro­nie lau­re­atów była repre­zen­to­wana. Tym razem też chcemy dostrzec moż­li­wie sze­roko cały naukowy kosmos. Toteż usys­te­ma­ty­zo­wa­li­śmy go w pięć obsza­rów w nastę­pu­jący spo­sób: nauki huma­ni­styczne, nauki teo­re­tyczne, nauki spo­łeczne, nauki przy­rod­ni­cze, nauki tech­niczne (sto­so­wane) i inży­nie­ria. Każdy z lau­re­atów wyło­niony zosta­nie w ramach jed­nego z obsza­rów.

Warun­kiem udziału w kon­kur­sie jest wypeł­nie­nie for­mu­la­rza zgło­sze­nio­wego dostęp­nego na stro­nie www.polityka.pl/stypendia. Kan­dy­daci, oczy­wi­ście, znajdą tam miej­sce, gdzie opi­szą swoją drogę naukową. Poszu­ku­jemy osób, które w ciągu ostat­niego roku, dwóch minęły na niej ważny kamień milowy. Nie zamy­kamy listy moż­li­wych doko­nań: niech to będzie praca dok­tor­ska, habi­li­ta­cyjna, niech będzie książka, ważny arty­kuł naukowy, zakoń­cze­nie badań albo ich roz­po­czę­cie, zbu­do­wa­nie zespołu, obję­cie istot­nej funk­cji w insty­tu­cji nauko­wej. Niech to będzie twier­dze­nie albo tylko hipo­teza, byle odkryw­cza, nie­ba­nalna.

Ogrom­nie nam zależy na wypo­wie­dziach – i to będzie naj­istot­niej­sze for­mu­la­rzowe novum – w któ­rych każdy z kan­dy­du­ją­cych według wła­snego pomy­słu wyja­śni, na czym polega szcze­gól­ność jego pro­jektu i spe­cjal­no­ści. Cho­dzi o krótką eks­pli­ka­cję popu­lar­no­nau­kową, nie­her­me­tyczną, która niczego nie stry­wia­li­zuje, ale powinna być zro­zu­miała dla śred­nio wykształ­co­nej i inte­li­gent­nej osoby. Poszu­ku­jemy bowiem mło­dych naukow­ców, któ­rzy nie tylko umieją robić coś nie­zwy­kłego, ale do tego prze­ko­nać, dostrzec spo­łeczną funk­cję i sens swo­ich badań. Tu też idziemy na prze­kór obo­wią­zu­ją­cym tren­dom już w samym świe­cie nauko­wym, by z poszcze­gól­nych dzie­dzin czy­nić zamknięte zamczy­ska, dostępne tylko dla wta­jem­ni­czo­nych. To prawda, że nie­które dzie­dziny nauki wyma­gają coraz bar­dziej wyspe­cja­li­zo­wa­nej wie­dzy, ale prawdą jest też, że im bar­dziej nauka staje się nie­zro­zu­miała dla prze­cięt­nego odbiorcy, tym mniej zro­zu­mie­nia dla jej potrzeb może ocze­ki­wać.

Rezy­gnu­jemy z dotych­cza­so­wego zwy­czaju pyta­nia o poło­że­nie socjalne, w jakim znaj­duje się kan­dy­dat. Bo też chcemy zdjąć akcent z cha­ry­ta­tyw­nego (byto­wego) cha­rak­teru naszego sty­pen­dium; chcemy, by w więk­szym stop­niu była to pre­mia za to, co dotych­czas, i zachęta do tego, co jest zapla­no­wane na przy­szłość.

Jak i kiedy będziemy sty­pen­dia dzie­lić
Lau­re­aci wyła­niani będą dwu­eta­powo, przez dwie Kapi­tuły. W skład Kapi­tuły I stop­nia wcho­dzą (tak jak to było przez 10 lat) wybitni pro­fe­so­ro­wie, znawcy poszcze­gól­nych dys­cy­plin nauki. Prze­pro­wa­dzą oni sta­ranną selek­cję zgło­szeń i przed­sta­wią – wraz z wyczer­pu­jącą pisemną reko­men­da­cją – kil­ku­na­stu kan­dy­da­tów do finału. Kapi­tuła ta pra­cuje w nie­mal nie­zmien­nym skła­dzie od 10 lat; traf­ność dotych­cza­so­wych wybo­rów nie była kwe­stio­no­wana. Wyło­nio­nych przez Kapi­tułę I stop­nia fina­li­stów kon­kursu pod­damy oce­nie Kapi­tuły II stop­nia, do któ­rej zapro­si­li­śmy osoby obda­rzone powszech­nym zaufa­niem i sza­cun­kiem.

Do 30 czerwca cze­kamy na wnio­ski apli­kan­tów. Na początku lipca spo­tka się po raz pierw­szy Kapi­tuła I stop­nia. Latem pro­fe­sura – swoim zwy­cza­jem – będzie pra­co­wać nad apli­ka­cjami, by na początku wrze­śnia wyło­nić nomi­no­wa­nych, któ­rzy przejdą do dru­giego etapu. We wrze­śniu Kapi­tuła II stop­nia wyłoni lau­re­atów. Z począt­kiem paź­dzier­nika zor­ga­ni­zu­jemy uro­czy­stą galę roz­da­nia sty­pen­diów.

Jak wie­rzymy, sty­pen­dy­stami zostaną osoby o nie­prze­cięt­nym poten­cjale inte­lek­tu­al­nym i nie­tu­zin­ko­wej oso­bo­wo­ści. Doło­żymy sta­rań, by roz­pro­pa­go­wać to, co robią, uczy­nić z nich osoby publicz­nie roz­po­zna­walne. Nasze przed­się­wzię­cie trak­tu­jemy jako spłatę swo­istego długu, bo gdzie jak nie wśród mło­dej pol­skiej inte­li­gen­cji znaj­du­jemy naj­bar­dziej wyma­ga­ją­cych, ale i naj­życz­liw­szych czy­tel­ni­ków.

WIĘCEJ INFORMACJI: www.polityka.pl/stypendia

Nazwijmy wspól­nie. Kon­kurs
Nie wyklu­czamy, że na sty­pen­dium w nowej for­mie znaj­dzie się jakaś zgrabna, trafna, łatwo zapa­da­jąca w pamięć nazwa wła­sna. W naszym zespole poja­wiło się już kilka god­nych uwagi pro­po­zy­cji. Zapra­szamy Czy­tel­ni­ków do zgła­sza­nia wła­snych pomy­słów. Są Pań­stwo w takich sytu­acjach nie­za­wodni. Autor pomy­słu, który zwy­cięży, dosta­nie nagrodę rze­czową, zło­żoną z ksią­żek i płyt ze zło­tych kolek­cji POLITYKI. Pro­po­zy­cje pro­simy prze­sy­łać na adres: jakanazwa@polityka.pl

Źródło: www.polityka.pl

Poznaj łódzkich Pra­co­daw­ców! Zapra­sza POLKOMTEL!

21.05.2012

Chcesz poznać stan­dardy pracy w wio­dą­cej na pol­skim rynku fir­mie tele­ko­mu­ni­ka­cyj­nej? Poznać warunki zatrud­nie­nia oraz moż­li­wo­ści odby­cia prak­tyk? A przy oka­zji wziąć udział w pro­wa­dzo­nych przez pro­fe­sjo­nal­nych tre­ne­rów Warsz­ta­tach Sprze­da­żo­wych? wię­cej »


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ