Młodzi w Łodzi » Juwenalia z Tomkiem Karolakiem i jego Kazikiem
Juwenalia z Tomkiem Karolakiem i jego Kazikiem24.05.2010
Bardzo lubię łódzkich studentów. Studentki jeszcze bardziej — śmiał się Tomasz Karolak, który prowadził imprezy na łódzkich juwenaliach.
Piątkowa noc na Lumumbowie upłynęła w rytmach reggae. Sobotnie juwenaliowe koncerty opanował rock.
Pierwszego wieczoru wystąpiły takie zespoły jak Maleo Reggae Rockers, Jamal, Afromental i pierwsza dama polskiego reggae — Marika.
Na terenie osiedla studenci rozstawili grille, na których piekli kiełbaski czy karkówkę. Na imprezie uniwersytetu nie zabrakło też gości z politechniki, uczelni prywatnych, a nawet zagranicy, jak Steffi i Andreas, para Niemców, która na juwenalia przyjechała już trzeci raz.
- Kiedy przyjechaliśmy do Polski, to była pierwsza impreza na którą poszliśmy — mówi Andreas — Teraz wracamy tu co roku.
W sobotę tłumy przyszły posłuchać takich zespołów jak Death Denied, Ocean, Akurat, Piersi czy znanego z serialu „39 i pół” Dirty Track. Imprezę poprowadził Tomasz Karolak, który ma do Łodzi sentyment — pracował tu cztery lata. — Mam bardzo dobre wspomnienia z Łodzi. Poza tym bardzo lubię łódzkich studentów. Studentki jeszcze bardziej — mówi aktor. — Kiedy dostałem propozycję poprowadzenia imprezy, nie wahałem się ani przez chwilę.
W sobotę odbyło się też losowanie serialowego „Kazika” — fiata 125p.
Studenci chwalili sobie zabawę. — Impreza jest świetna. Repertuar dobrze dobrany. Jedyne co mi nie pasuję, to fakt, że stoję tak daleko od sceny — mówił podczas „nocy reggae” Karol, student piątego roku historii i mieszkaniec VII akademika. Nawet ci, których dobór artystów nie zachwycił, dobrze się bawili. — To dla nas bardzo wygodnie, że wszystko mamy blisko. I scenę, i grill zaraz przed drzwiami.
Część studentów narzekała na ceny. — Piwo i jedzenie są za drogie. I za długo się na nie czeka. Ale poza tym wszystko mi się podoba — mówiła Edyta, studentka teatrologii, która na juwenalia przyjechała z Pabianic.
Ochrona pilnowała, by nie wnoszono na teren szklanych butelek — rozdawała wszystkim plastikowe kubeczki na napoje.
Obyło się bez poważniejszych wypadków. — Trafiła do nas tylko jedna osoba, która potrzebowała pomocy — mówiła w sobotę w nocy Kasia, ratowniczka medyczna. — Jest wyjątkowo spokojnie jak na imprezę tego kalibru.
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź