Fach w ręku i język obcy da dziś pracę05.08.2009

Łódzkie zakłady prze­ko­nują, że „nie wszy­scy muszą koń­czyć stu­dia”. Dobrym roz­wią­za­niem może być tech­ni­kum, a nawet szkoła zawodowa. — A mając fach, można pra­co­wać, nie­źle zara­biać i uczyć się dalej — mówią.

Absol­wenci kie­run­ków huma­ni­stycz­nych coraz czę­ściej szu­kają zatrud­nie­nia w fabry­kach. A to dla­tego, że w ich zawo­dzie o pracę trudno. — W takim wypadku mogą jed­nak zacząć od pro­stych prac pomoc­ni­czych — mówi Bar­tło­miej Cyga­nek, dyrek­tor per­so­nalny w Amcorze. — Gdyby mieli ukoń­czone tech­ni­kum, dosta­liby bar­dziej odpo­wie­dzialne i lepiej płatne sta­no­wi­ska.

Amcor w Łodzi zatrud­nia 700 osób. W nowo otwar­tym zakła­dzie na Nowym Józe­fo­wie dru­kuje opa­ko­wa­nia do chip­sów. To tu pra­cuje 34-letnia Joanna Szcze­pocka. Ukoń­czyła tech­ni­kum poli­gra­ficzne w Łodzi. — U mnie wybór był pro­sty, bo w dru­karni zatrud­niona była moja bab­cia, a nadal pra­cuje tato — opo­wiada dziew­czyna.

Zaję­cie to wyda­wało jej się interesujące. — Pamiętam też słowa taty: „Ludzie zawsze będą potrze­bo­wać trzech rze­czy: chleba, ubrań i gazety” — wspomina.

Po skoń­cze­niu tech­ni­kum pra­co­wała w dru­karni. Roz­wój zawo­dowy prze­rwała, gdy uro­dziła dziecko. Powrót był trudny, bo wła­śnie wtedy poli­gra­fia prze­żyła skok cywi­li­za­cyjny. Gdy Joanna odcho­dziła z zakładu, obo­wią­zy­wał mon­taż ręczny. Gdy miała wró­cić, wszystko odby­wało się na kom­pu­te­rach. Kilka lat imała się róż­nych zajęć, m.in. opie­ko­wała się star­szymi ludźmi. — Ale cią­gnęło mnie do zawodu — mówi.

Gdy rekru­ta­cję roz­po­czął Amcor, od razu zło­żyła doku­menty. Po trzech dniach zadzwo­niła i zapy­tała, czy firma już się zapo­znała z jej życiorysem. — Bo bar­dzo mi zale­żało — uza­sad­nia.

Dostała pracę w dziale kon­troli jakości. — Dla nas kan­dy­daci z kie­run­ko­wym wykształ­ce­niem są bar­dzo cenni — mówi dyrek­tor Cyganek. — W szko­łach zawo­do­wych czy tech­ni­kach nie ma nowo­cze­snych maszyn. Ale ich absol­wenci mają pod­stawy. Można powie­dzieć, że znają abe­ca­dło, więc już w zakła­dzie uczą się dużo szyb­ciej.

Zda­niem sze­fów Amcora, wybra­nie tech­ni­kum czy zawo­dówki nie prze­kre­śla dal­szej nauki. — Jeśli tylko pra­cow­nik chce się uczyć, ma taką moż­li­wość — zapew­niają.

Co wię­cej, nie­któ­rym spółka za naukę płaci. W ostat­nim roku bli­sko 20 osób uczyło się w szko­łach śred­nich lub stu­dio­wało na koszt firmy.

Sze­fo­wie twier­dzą, że brak tytułu magi­stra nie sta­nie na dro­dze roz­woju i awansu. — Mamy w zakła­dzie mene­dże­rów na sta­no­wi­skach kie­row­ni­czych bez wykształ­ce­nia wyż­szego. Osoby otwarte na roz­wój, z doświad­cze­niem, nie­ko­niecz­nie z dyplo­mem uczelni — mówi Cezary Woj­cie­chow­ski, dyrek­tor zarzą­dza­jący Amcor w Pol­sce.

Zda­niem dyrek­tora per­so­nal­nego Amcoru, nie zawsze warto zaczy­nać doro­słą karierę od stu­diów z zarzą­dza­nia. W Amco­rze wielu pra­cow­ni­ków ma tytuł tech­nika lub inży­niera. Mieli więc kon­kretny zawód, a dopiero gdy awan­so­wali i mieli kie­ro­wać grupą ludzi, pokoń­czyli zarzą­dza­nie czy pre­sti­żowe MBA.

To, co na pewno można dora­dzić mło­dym ludziom i ich rodzi­com, to nacisk na naukę języka angielskiego. — Mamy w zakła­dzie bar­dzo nowo­cze­sne maszyny ser­wi­so­wane przez pra­cow­ni­ków z Nie­miec. Przy­jeż­dżają i chcą roz­ma­wiać po angiel­sku — opo­wiada dyrek­tor Woj­cie­chow­ski.

W Pol­sce jest to kłopot. — Dlatego bar­dzo wiel­kie szanse na awans mają osoby po szko­łach zawo­do­wych zna­jące angiel­ski — dodaje dyrek­tor.

Dowód: Amcor wysyła na szko­le­nia. Pra­cow­nicy byli mie­siąc w Austra­lii (!), uczyli się też w Niem­czech, Wiel­kiej Bry­ta­nii i we Włoszech. — Jednym z naj­waż­niej­szych kry­te­riów wyboru wyjeż­dża­ją­cych była zna­jo­mość języka — przy­znają sze­fo­wie.

Moż­li­wo­ści nauki daje też zakład. Gdy Joanna przy­szła do Amcora, jej prze­ło­żo­nym był Anglik. Firma opła­ciła jej trzy mie­siące inten­syw­nej nauki języka.

Joanna: — Dziś szkoły pry­watne zasy­pują ogło­sze­niami typu „przyjdź po dyplom”, „nauka bez opłat”. Potem ofe­ro­wane kie­runki czę­sto nie są zwią­zane z potrze­bami rynku. A zupeł­nie nie poka­zują swo­jej oferty tech­nika. Szkoda.

Źródło: Gazeta Wybor­cza Łódź

 

z6893776x

Joanna Szcze­pocka, boha­terka naszego tek­stu, zamiast popu­lar­nych stu­diów huma­ni­stycz­nych wybrała tech­ni­kum poli­gra­ficzne

filtruj

usuń filtrowanie


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ