Dzie­sięć zawo­do­wych posta­no­wień nowo­rocz­nych25.01.2012

Nowy rok sprzyja obie­cy­wa­niu sobie, że wszystko będziemy robić lepiej niż dotych­czas. Jest to też świetny moment, żeby zatrosz­czyć się o swoją karierę.

Po pierw­sze: małe kroki

Nie­stety, tra­dy­cyjne posta­no­wie­nia czy­nione z oka­zji „nowego roz­da­nia” rzadko kiedy przy­no­szą pożą­dany efekt. Głów­nie dla­tego, że robiąc je czę­sto obie­cu­jemy sobie zbyt wiele. Naj­sku­tecz­niej­sze oka­zują się więc te zobo­wią­za­nia, które wydają nam się drobne i mało zna­czące. Wszak jak powie­dział kie­dyś ktoś mądry: „każda wielka podróż zaczyna się od małego kroku”. Dla­tego, jeśli jesz­cze nic sobie nie obie­ca­li­śmy, cokol­wiek posta­no­wimy, kie­rujmy się zasadą „małych krocz­ków”. Okaże się to zba­wienne także dla naszej kariery. Szcze­gól­nie, jeśli na rynku pracy sta­wiamy pierw­sze kroki.

Po dru­gie: warto odbyć staż

W przy­padku stu­den­tów i świeżo upie­czo­nych absol­wen­tów począ­tek roku to świetny moment, żeby zapla­no­wać udział w sta­żach, czy prak­ty­kach, bo to one szcze­gól­nie przy­cią­gają uwagę poten­cjal­nych pra­co­daw­ców. Warto już teraz przyj­rzeć się ofer­cie uczel­nia­nych biur karier, ale też poszu­kać cze­goś we wła­snym zakre­sie. Rekru­ta­cja cza­sami trwa kilka tygo­dni, dobrze więc zacząć apli­ko­wać jak naj­wcze­śniej. Przy odro­bi­nie szczę­ścia stu­denci mogą tra­fić na płatny staż, który — jeśli się spraw­dzą — ma szanse prze­ro­dzić się w etat.

Po trze­cie: huma­ni­sto, czy­taj!

Bez­ro­bo­cie wśród mło­dzieży to w Pol­sce poważny pro­blem. Wg GUS, nie­mal co trzeci absol­went jest bez­ro­botny i nie jest tajem­nicą, że duży pro­cent tej grupy sta­no­wią absol­wenci kie­run­ków huma­ni­stycz­nych. Aby zwięk­szyć swoje szanse na rynku pracy powinni być gotowi do nie­prze­rwa­nego zwięk­sza­nia zasobu swo­jej wie­dzy. Grze­gorz Mie­cu­gow — dzien­ni­karz, pro­wa­dzący m.in. popu­larne „Szkło kon­tak­towe”, zapy­tany w trak­cie debaty o sytu­acji mło­dych na rynku pracy w Radio Roxy o to co zro­bić, aby być dobrym dzien­ni­ka­rzem, odpo­wie­dział krótko: „Czy­tać, zaśmie­cać sobie głowę, bo te infor­ma­cje tylko z pozoru wydają się nie­ważne”. Bycie na bie­żąco, budo­wa­nie sze­ro­kiego świa­to­po­glądu i cią­głe posze­rza­nie wie­dzy o ota­cza­ją­cym świe­cie jest w świe­cie huma­ni­stów po pro­stu nie­zbędne. W ich przy­padku o suk­ce­sie na rynku pracy czę­sto decy­dują także umie­jęt­no­ści mięk­kie i auto­pre­zen­ta­cyjne, które warto w sobie wypra­co­wać. Nie cho­dzi jed­nak o to, aby całe dnie spę­dzać z nosem w książ­kach. Obie­cajmy sobie dodat­kowe 20 minut dzien­nie na czy­ta­nie prasy, czy szu­ka­nie infor­ma­cji w inter­ne­cie, ale bądźmy kon­se­kwentni. Po pół roku sami będziemy zasko­czeni tym, ile udało nam się dowie­dzieć i być może wła­śnie tym zaim­po­nu­jemy pra­co­dawcy.

Po czwarte: 5 nowych rze­czy

Tą samą zasadę — nie­prze­rwa­nego posze­rza­nia wie­dzy — można oczy­wi­ście odnieść do każ­dej branży i każ­dego pra­cow­nika. Usta­wiczne dokształ­ca­nie się zawsze jest dobrze widziane przez poten­cjal­nych i aktu­al­nych pra­co­daw­ców. Jak prze­ko­nuje na stro­nie glassdoor.com doświad­czony rekru­ter Hank Strin­ger, warto posta­no­wić sobie, że w ciągu roku nauczymy się pię­ciu nowych rze­czy, które pomogą nam roz­wi­nąć nasze umie­jęt­no­ści. W tym celu warto prze­pro­wa­dzić wywiad środo­wi­skowy, czyli mówiąc naj­pro­ściej — zapy­tać kole­gów z pracy i prze­ło­żo­nych, czego nam, w kon­tek­ście wyko­ny­wa­nej pracy, bra­kuje. Jeśli to brak zna­jo­mo­ści okre­ślo­nego pro­gramu, poświęćmy czas na osią­gnię­cie w nim bie­gło­ści. Jeśli to brak umie­jęt­no­ści kla­row­nego wyra­ża­nia myśli, dys­ku­tujmy i skon­fron­tujmy nasze poglądy z innymi — będzie to dla nas dobre ćwicze­nie. Zbierzmy taką „złotą piątkę zawo­do­wych nie­do­cią­gnięć” i uczci­wie nad nią popra­cujmy przez naj­bliż­sze 12 mie­sięcy.

Po piąte: inży­nie­rze, pra­cuj nad sobą!

Inży­nie­rów, podob­nie jak absol­wen­tów kie­run­ków medycz­nych i pokrew­nych (np. fizjo­te­ra­peu­tów, opie­ku­nów osób star­szych) na rynku pracy wciąż bra­kuje, ale oni też powinni nad sobą popra­co­wać. Z infor­ma­cji Banku Danych o Inży­nie­rach (bdi.com) wynika bowiem, że naj­czę­ściej mają oni pro­blemy w komu­ni­ka­cji i bra­kuje im umie­jęt­no­ści kie­ro­wa­nia zespo­łem.  Uczel­niane cen­tra karier sta­rają się temu prze­ciw­dzia­łać — np. Biuro Karier Poli­tech­niki War­szaw­skiej w ciągu roku orga­ni­zuje około 30 szko­leń, które doty­czą m.in. zarzą­dza­nia cza­sem, umie­jęt­nej komu­ni­ka­cji czy radze­nia sobie ze stre­sem. I jak prze­ko­nuje Ewa Kluczek-Woźniak z tego biura, warsz­taty te są nie­zwy­kle popu­larne.

Po szó­ste: poznaj język obcy

Inży­nie­rom, ale nie tylko im, bra­kuje zna­jo­mo­ści języ­ków obcych. Mar­cin, 30-latek, z małego pod­war­szaw­skiego mia­steczka, pracę zna­lazł jesz­cze w trak­cie stu­diów na Poli­tech­nice War­szaw­skiej. Jak się oka­zało jego naj­więk­szym atu­tem, obok obsługi spe­cy­ficz­nych pro­gra­mów kom­pu­te­ro­wych, była bie­gła zna­jo­mość jęz. niemieckiego. — Nie mam wąt­pli­wo­ści, że wła­śnie to prze­ko­nało do mnie pra­co­dawcę. Roz­mowa kwa­li­fi­ka­cyjna odby­wała się po nie­miecku, w pracy też uży­wam go na co dzień — mówi. Chcąc popra­wić swoją sytu­ację zawo­dową powin­ni­śmy zain­we­sto­wać w kurs języka obcego. A że nie­ba­wem w szko­łach języ­ko­wych ruszają zapisy na nowe seme­stry, dobrym nowo­rocz­nym posta­no­wie­niem będzie zapi­sa­nie się do jed­nej z nich. Nawet, jeśli posia­damy ogólne kom­pe­ten­cje języ­kowe, warto zasta­no­wić się nad doszli­fo­wa­niem języka facho­wego, który może przy­dać się w naszym zawo­dzie.

Po siódme: wyznacz sobie cel

Bez względu na to, czy jeste­śmy doświad­czo­nymi pra­cow­ni­kami, czy dopiero zbie­ramy doświad­cze­nie, postawmy sobie jakiś zawo­dowy cel, zachęca Hank Strin­ger. Pamię­tajmy jed­nak, że ów cel powi­nien być osią­galny. Nie warto dekla­ro­wać, że wej­dziemy do zarządu, gdy aktu­al­nie zaj­mu­jemy sze­re­gowe sta­no­wi­sko. Pamię­tajmy o zasa­dzie małych kro­ków.  Guru od moty­wo­wa­nia — Anthony Rob­bins twier­dzi, że nie­mal wszy­scy znacz­nie prze­ce­niają swoje moż­li­wo­ści w skali roku i w takim samym stop­niu nie potra­fią dostrzec tego, co mogą osią­gnąć w ciągu dekady. Ustalmy więc cel, który jest w naszym zasięgu. Niech to będzie np. jeden dodat­kowy, dobrze zre­ali­zo­wany pro­jekt, a nie od razu wyż­sza posada. Pra­cow­nicy z krót­kim sta­żem powinni obie­cać sobie, że będą dążyć, by wyko­ny­wać swoją pracę jak naj­le­piej.

Po ósme: zmień sie­bie, albo pracę

Jak prze­ko­nuje Hank Strin­ger, w nowym roku warto także popra­co­wać nad swoją oso­bo­wo­ścią. Zasta­nówmy się jak widzą nas kole­dzy z biura, zróbmy sondę, spró­bujmy się dowie­dzieć, gdzie są nasze wady. Być może powo­dem, dla któ­rego nie możemy awan­so­wać, lub zna­leźć lep­szej pracy jest nasze gadul­stwo, brak cier­pli­wo­ści, lek­ce­wa­żący sto­su­nek.  Strin­ger prze­ko­nuje, że jeśli myślimy poważ­nie o karie­rze, powin­ni­śmy te i inne wady wyeliminować. — Zapomnijmy całą tą poprawną poli­tycz­nie gada­ninę o tym, że powin­ni­śmy być akcep­to­wani takimi, jakimi jeste­śmy. To bzdura! Praca to czy­sty biz­nes. Jeśli nie akcep­tu­jemy zmian, któ­rych musimy doko­nać w danym miej­scu pracy, zmieńmy je — pisze Strin­ger.

Po dzie­wiąte: rusz się!

Korzystne, nie tylko dla zdro­wia fizycz­nego, ale także dla kariery, może się oka­zać upra­wia­nie sportu. Choć to jedno z naj­po­pu­lar­niej­szych i naj­bar­dziej try­wial­nych nowo­rocz­nych posta­no­wień, nie należy z niego rezy­gno­wać. Jak prze­ko­nują naukowcy, regu­larna aktyw­ność fizycz­nej pod­nosi poziom endor­fin, czyli hor­mo­nów szczę­ścia. Sala gim­na­styczna jest więc świet­nym miej­scem na roz­ła­do­wa­nie nega­tyw­nych emo­cji, które nagro­ma­dziły się w trak­cie dnia pracy i pozby­cie się stresu.  — Odkąd zaczą­łem tre­no­wać kick­bo­xing lepiej radzę sobie z zawo­dową pre­sją. Pro­blemy zosta­wiam po pro­stu na tre­ningu — mówi Jarek, mena­dżer w fir­mie han­dlo­wej z pod­war­szaw­skich Reguł. Warto wziąć z niego przy­kład i porząd­nie się zmę­czyć, przy­naj­mniej dwa razy w tygo­dniu.

Po dzie­siąte: spraw sobie nagrodę

Po usta­le­niu sobie wszyst­kich celów zawo­do­wych, okre­śle­niu kie­runku i nowych obsza­rów roz­woju, ustalmy sobie nagrodę za wywią­za­nie się z posta­no­wień. Pojedzmy w góry, wyskoczmy nad jezioro lub nad morze, albo kupmy sobie coś za te ciężko zapra­co­wane pie­nią­dze. To coś wię­cej niż zwy­kła zasada kija i mar­chewki — po prze­brnię­ciu przez wyzwa­nia zwią­zane z reali­za­cją nowo­rocz­nego planu, nagroda nam się po pro­stu należy. Już na star­cie nada ona naszym zma­ga­niom sens.

Źródło: www.gazetapraca.pl

 

Poznaj łódzkich Pra­co­daw­ców! Zapra­sza POLKOMTEL!

21.05.2012

Chcesz poznać stan­dardy pracy w wio­dą­cej na pol­skim rynku fir­mie tele­ko­mu­ni­ka­cyj­nej? Poznać warunki zatrud­nie­nia oraz moż­li­wo­ści odby­cia prak­tyk? A przy oka­zji wziąć udział w pro­wa­dzo­nych przez pro­fe­sjo­nal­nych tre­ne­rów Warsz­ta­tach Sprze­da­żo­wych? wię­cej »

filtruj

usuń filtrowanie


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ