Czy naprawdę mło­dzi w Łodzi pracy już nie szu­kają?16.06.2010

Mło­dym coraz łatwiej zna­leźć zatrudnienie. — W tej gru­pie nie ma już bez­ro­bo­cia — sły­szymy w urzę­dach pracy. Dla­tego po stu­diach nie chcą być już sta­ży­stami — ocze­kują etatu.

Absol­wenci uczelni mocno ucier­pieli w kry­zy­sie. Firmy zwal­niały, na rynku poja­wiło się wielu specjalistów. — Takich już goto­wych do pracy. Więc nawet gdy ktoś przyj­mo­wał, nie chciał mło­dej osoby, którą trzeba uczyć. To prze­cież kosz­tuje — wspo­mina Kamila Janach, doradca per­so­nalny.

Mło­dzi cho­dzili po fir­mach, skła­dali CV, a po kilku mie­sią­cach reje­stro­wali się w pośred­nia­kach. Naj­go­rzej było w stycz­niu tego roku. Bez­ro­bot­nych do 27. roku życia i z wyż­szym wykształ­ce­niem było wtedy w Łódzkiem aż 2,5 tys. Potem powoli liczba ta spa­dała. Dziś mło­dych i wykształ­co­nych bez­ro­bot­nych jest mniej niż 1,5 tys. Coraz mniej jest ich w pośred­nia­kach. W kry­zy­so­wych mie­sią­cach było ich grubo ponad 8 tys. Dziś nie­wiele ponad 3 tys! — Jest lepiej — oce­nia Ewa Fijał­kow­ska, zastęp­czyni dyrek­tora WUP w Łodzi. — Więcej jest pracy i staży.

Przy­znaje, że w ubie­głym roku pra­co­dawcy byli ostrożniejsi. — Dziś przyj­mują duzi, ale także mniej­sze firmy zwięk­szają zatrud­nie­nie. Rynek pracy roz­kręca się powoli, ale możemy być opty­mi­stami — dodaje.

- O ile mło­dzi nie mieli szans na pracę w kry­zy­sie, o tyle w oży­wie­niu są wchła­niani w pierw­szej kolej­no­ści — dodaje Janach. — Najchętniej na okres próbny.

W Łódzkiem liczba zare­je­stro­wa­nych „mło­dych” jest niż­sza niż śred­nia w Pol­sce, jeste­śmy w trójce naj­lep­szych pod tym wzglę­dem woje­wództw. Z czego to wynika? — Także z aktyw­no­ści naszych urzę­dów — mówi Fijałkowska. — Wszystkie mają obo­wią­zek trak­to­wać mło­dych jako grupę szcze­gólną, w przy­padku któ­rej należy szybko reago­wać i pro­po­no­wać pracę, staże czy kursy. Może nam to wycho­dzi lepiej niż innym?

W każ­dym razie już dziś w Łódzkiem nie zda­rza się, by młody bez­ro­botny posia­dał ten sta­tus dłu­żej niż rok, a zwy­kle są to góra trzy miesiące. — W dru­giej poło­wie roku powinno być jesz­cze lepiej, bo zle­ceń jest coraz wię­cej — mówi wła­ści­ciel firmy infor­ma­tycz­nej z Łodzi. — Nawet zimą, w mar­twym okre­sie, spo­dzie­wam się spadku bez­ro­bo­cia wśród mło­dych.

Dobre nastroje stu­den­tów widoczne były na wczo­raj­szych tar­gach pracy zor­ga­ni­zo­wa­nych przez Spo­łeczną Wyż­szą Szkołę Przed­się­bior­czo­ści i Zarzą­dza­nia. Wysta­wiło się na nich kil­ku­na­stu pra­co­daw­ców, ale przy ich sto­iskach tłu­mów nie było. — Zapraszamy, jeste­śmy przy­kła­dem firmy, która przyj­muje kan­dy­da­tów bez żadnego doświad­cze­nia — mówi Vio­letta Frach z Cen­trum Roz­li­czeń i Infor­ma­cji CERI (nale­żą­cego do grupy BRE).

Ośro­dek stara się zdo­być nowego klienta, jeśli się uda, jesie­nią przyj­mie kolej­nych kil­ku­dzie­się­ciu pracowników. — Z deter­mi­na­cją u mło­dych bywa jed­nak róż­nie — przy­znaje Frach. — Zdarza się, że mło­dzi przy­cho­dzą na roz­mowy zupeł­nie nie­przy­go­to­wani — dodaje.

- Bo dopiero poszu­kują — wyja­śnia Szy­mon Wasiak, stu­dent trze­ciego roku. Dzi­wił się, gdy na tar­gach był pytany przez firmy, czy ma przy sobie CV. Bo jeśli tak, to może od razu wrę­czyć kopię pracodawcy. — Już się o mnie biją? — uśmiecha się. — A ja jesz­cze nie wiem, co chcę robić w przy­szło­ści.

Na począ­tek kariery zawo­do­wej pra­co­dawcy pro­po­nują staże. Ale te nie cie­szą się wzię­ciem, przy­naj­mniej wśród absol­wen­tów. Z badań firmy dorad­czej Delo­itte wynika, że prak­tyk poszu­kują stu­denci, głów­nie trze­ciego i czwar­tego roku. Gdy skoń­czą piąty, chcą pra­co­wać na eta­cie.

Źródło: Gazeta Wybor­cza Łódź

Pytania o wolne etaty padały sporadycznie (© fot. Jakub Pokora)
Pyta­nia o wolne etaty padały spo­ra­dycz­nie (© fot. Jakub Pokora)
  1. Michał Olber
    21.06.2010

    Bzdura z tym znaj­dy­wa­niem pracy jest. Ja od 2 lat pró­buję się dostać do ser­wisu kom­pu­te­ro­wego, i nadal nic. Nigdzie nie odpi­sują na moje apli­ka­cje, ani nawet nie zadzwo­nią. Jak jest robota, to np. przy czysz­cze­niu płyt głów­nych w fabryce, ale jest jeden haczyk — masz robić, jak maszyna, 14 sztuk na godzinę. I płacą ledwo 8zł nett, do tego jak nie wyro­bisz normy dzien­nej 107 płyt, to ci obni­żają pen­sję. Do cało­ści docho­dzi jesz­cze spraw­dza­nie, bo oczy­wi­ście, nie da się w 4 minuty dokład­nie wyczy­ścić płyty.

    Więc powiedz­cie mi, jak tu być absol­wen­tem, albo posia­dać bogate CV, jak nie chcą Cię nigdzie przyj­mo­wać? Tylko na jakieś durne roboty, typu pako­wa­nie żyle­tek w fabryce?

Ruszyła kam­pa­nia pro­mo­cyjna zachę­ca­jąca do stu­dio­wa­nia w Łodzi

16.05.2012

W dniu 16 maja 2012 r. ruszyła ogól­no­pol­ska kam­pa­nia pro­mo­cyjna zachę­ca­jąca do stu­dio­wa­nia w Łodzi. Ideą kam­pa­nii jest pro­mo­cja ini­cja­tyw pro­gramu Mło­dzi w Łodzi poprzez poka­za­nie nie­zwy­kle pla­stycz­nych histo­rii z życia łódzkiej mło­dzieży. wię­cej »


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ