Bak­te­rio­bój­cze i ognio­od­porne tka­niny powstaną w Łodzi27.12.2010

Tanie per­ka­liki wysy­łane na Wschód to już histo­ria Łodzi. Teraz naukowcy mają miliony zło­tych na opra­co­wa­nie nie­zwy­kłych tka­nin i chcą nimi roz­sła­wić Łódź.

Łódzki Insty­tut Włó­kien­nic­twa pro­wa­dzi bada­nia, któ­rych efek­tem będą nowo­cze­sne tka­niny. Bak­te­rio­bój­cze, ognio­od­porne, a także chro­niące nas przed polami elek­tro­ma­gne­tycz­nymi. Będą i takie, które same potra­fią się czy­ścić. Insty­tut star­to­wał w kon­kur­sach o fun­du­sze euro­pej­skie i został lide­rem dwóch ogól­no­pol­skich pro­jek­tów war­tych w sumie ponad 37 milio­nów zło­tych.

Nie cho­dzi o teo­re­tyczne roz­wa­ża­nia, ale wytwo­rze­nie tka­nin goto­wych do sprze­daży. Łódzcy naukowcy zapo­wia­dają więc, że tra­fią one na rynek. — Z mate­ria­łów ognio­od­por­nych powsta­wać będą np. wiel­kie kotary blo­ku­jące roz­prze­strze­nia­nie się pło­mieni. Mogłyby sta­no­wić wypo­sa­że­nie obiek­tów, gdzie są orga­ni­zo­wane kon­certy i inne masowe wyda­rze­nia — opo­wiada dr Mał­go­rzata Cie­ślak z Insty­tutu Włó­kien­nic­twa w Łodzi. — Tkaniny mają powłoki, które w kon­tak­cie z ogniem zaczną pęcz­nieć. Napuchną tak mocno, że zablo­kują dopływ tlenu nie­zbędny do pod­trzy­ma­nia ognia.

Tka­niny można będzie sto­so­wać jako obi­cia do sof i kanap. — Ludzie czę­ściej giną nie od ognia, tylko od tok­sycz­nych dymów i sub­stan­cji, które się wydzie­lają pod­czas pożaru — zauważa dr Cie­ślak.

Inne mate­riały ochro­nią nas przed polami elek­tro­ma­gne­tycz­nymi. Mogą powsta­wać z nich ścienne tapety, które pochłoną szko­dliwe fale. Można też nimi otu­lać bloki. Pierw­sze próby są udane. Wiel­kie ekrany z włók­nin zamon­to­wano na wieży Mariac­kiej i hotelu Sobie­ski w War­sza­wie.

A jak to moż­liwe, że mate­riały będą same się czy­ścić? Tu łódzcy naukowcy pod­pa­trują kwiat lotosu, który ma tę nie­zwy­kłą umie­jęt­ność. Mimo że rośnie na błot­ni­stych wodach, kwiat zawsze jest lśniąco piękny. Zawdzię­cza to powierzchni liści i płat­ków, które są pokryte mikro­sko­pij­nymi wypust­kami. Nie utrzy­muje się na nich ani woda, ani zanieczyszczenia. — Z tak zbu­do­wa­nych tka­nin mogłyby być szyte para­sole ogro­dowe, mar­kizy czy namioty — opo­wiada dr Cie­ślak.

Bada­nia zakoń­czą się za dwa lata. Ich fina­łem będzie wpro­wa­dze­nie mate­ria­łów na rynek w Pol­sce i Euro­pie. Nie­ba­wem łódzki insty­tut roz­pocz­nie cykl pre­zen­ta­cji, na które zaprosi firmy włó­kien­ni­cze i poten­cjal­nych odbior­ców, np. pra­cow­ni­ków nad­zoru budow­la­nego. To oni mogą prze­ko­nać pro­du­cen­tów, że nowo­cze­sne pro­dukty znajdą nabywców. — To nowa szansa dla prze­my­słu włó­kien­ni­czego, który nigdy w Łodzi nie upadł — uważa dr Cie­ślak.

Jej zda­niem nie pora­dziły sobie „włó­kien­ni­cze huty Kato­wice”, czyli zakłady molo­chy zatrud­nia­jące tysiące ludzi i pro­du­ku­jące tanią masówkę. Ale jest całe mnó­stwo małych firm, które dzia­łają, szu­kają nowo­ści, zdo­by­wają cer­ty­fi­katy. I to one mogą roz­sła­wiać Łódź, pro­du­ku­jąc nie­zwy­kłe tkaniny. — To nie musi być pro­duk­cja masowa, ale spe­cja­li­styczna i nowo­cze­sna — dodaje. — Łódź może być z niej znana.

Pro­jekty Nano­mi­tex i Envi­ro­tex Insty­tutu Włó­kien­ni­czego finan­so­wane są z fun­du­szy euro­pej­skich z Pro­gramu Ope­ra­cyj­nego Inno­wa­cyjna Gospo­darka.

 Źródło: Gazeta Wybor­cza Łódź

Mał­go­rzata Cie­ślak, kie­row­nik pro­jektu „Nano­mi­tex”

Ruszyła kam­pa­nia pro­mo­cyjna zachę­ca­jąca do stu­dio­wa­nia w Łodzi

16.05.2012

W dniu 16 maja 2012 r. ruszyła ogól­no­pol­ska kam­pa­nia pro­mo­cyjna zachę­ca­jąca do stu­dio­wa­nia w Łodzi. Ideą kam­pa­nii jest pro­mo­cja ini­cja­tyw pro­gramu Mło­dzi w Łodzi poprzez poka­za­nie nie­zwy­kle pla­stycz­nych histo­rii z życia łódzkiej mło­dzieży. wię­cej »


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ