Absol­went szuka pracy31.08.2010

Bli­sko co ósmy Polak może poszczy­cić się dyplo­mem ukoń­cze­nia stu­diów wyż­szych. Radość spo­wo­do­wana moż­li­wo­ścią dopi­sa­nia sobie trzech lite­rek przed nazwi­skiem nie trwa jed­nak długo. Wielu absol­wen­tów boryka się z pro­ble­mem zna­le­zie­nia zatrud­nie­nia. Coraz czę­ściej natra­fiają na wysoki mur wyma­gań rynku pracy i nie bar­dzo wie­dzą jak go sfor­so­wać.

Po kilku nie­uda­nych pró­bach przy­cho­dzą fru­stra­cja, wąt­pli­wo­ści i pyta­nie: czy to był wła­ściwy kie­ru­nek stu­diów? Słowo „wła­ściwy” ozna­cza­łoby naj­pew­niej taki, po któ­rym praca znaj­do­wa­łaby się momen­tal­nie: po kilku prze­szu­ka­niach ofert pracy w Inter­ne­cie, umó­wie­niu się na roz­mowę kwa­li­fi­ka­cyjną i pod­pi­sa­niu umowy. Należy jed­nak pamię­tać, że porze­ka­dło „praca znaj­dzie się sama” stra­ciło waż­ność wraz z usta­niem poprzed­niego ustroju, a wysoki poziom bez­ro­bo­cia jest jedną z kon­se­kwen­cji gospo­darki wol­no­ryn­ko­wej. Poza tym w dyna­micz­nie zmie­nia­ją­cej się rze­czy­wi­sto­ści nie­zwy­kle trudno jest prze­wi­dzieć, jakie trendy domi­no­wać będą na rynku pracy w chwili ukoń­cze­nia przez nas stu­diów. Zamiast zasta­na­wiać się post fac­tum nad tym czy dobrze wybra­li­śmy, nale­ża­łoby uczci­wie odpo­wie­dzieć sobie na pyta­nie, czy ubie­ga­jąc się o wyma­rzoną posadę rze­czy­wi­ście dopeł­ni­li­śmy wszel­kich sta­rań?

Błąd na błę­dzie i błę­dem poga­nia

Według Anny Woź­niak, Recru­iting Mana­gera firmy Ernst & Young, bar­dzo czę­sto już same doku­menty apli­ka­cyjne zawie­rają błędy dys­kwa­li­fi­ku­jące poten­cjal­nego kan­dy­data. Naj­częst­sze pomyłki apli­kan­tów doty­czą CV. Czę­sto mylone są daty roz­po­czę­cia i zakoń­cze­nia stu­diów, pracy lub innej dzia­łal­no­ści. Zda­rzają się rów­nież lite­rówki w adre­sach mailo­wych lub nie­wła­ści­wie wpi­sane numery tele­fo­nów, które sku­tecz­nie utrud­niają, lub wręcz unie­moż­li­wiają kon­takt z daną osobą. Jed­nak to nic w porów­na­niu do sytu­acji, gdy „kan­dy­dat wysy­ła­jąc wiele zgło­szeń prze­syła doku­ment apli­ka­cyjny zaadre­so­wany do innej firmy lub w jego tre­ści umiesz­cza nazwę sta­no­wi­ska, która świad­czy o tym, że jest zain­te­re­so­wany zupeł­nie inna karierą zawo­dową, w innej organizacji” — mówi Anna Woź­niak. Anna Herra, Recru­it­ment Mana­ger w fir­mie Pri­ce­wa­ter­ho­use­Co­opers pod­po­wiada: „Przy­go­to­wu­jąc CV warto dokład­nie prze­czy­tać doku­ment, czy jest przej­rzy­sty, czy nie zawiera błę­dów języ­ko­wych, czy w pełni przed­sta­wi­li­śmy infor­ma­cje, na któ­rych zależy pra­co­dawcy. Zda­rza się, że odpo­wia­da­jąc na wiele ogło­szeń kan­dy­daci mylą sta­no­wi­ska i ocze­ki­wa­nia, mylą nazwy firm, prze­sy­łają CV i list moty­wa­cyjny pozo­sta­wia­jąc w tre­ści nazwę innego pra­co­dawcy. Odpo­wia­da­jąc na ogło­sze­nie należy dokład­nie zapo­znać się z ocze­ki­wa­niami sta­wia­nymi kan­dy­da­tom i zasta­no­wić się, które z posia­da­nych przeze mnie doświad­czeń na nie odpo­wia­dają.”

Moty­wa­cja klu­czem do suk­cesu

Oprócz wytę­żo­nej uwagi pod­czas wpi­sy­wa­nia danych oso­bo­wych i adre­so­wa­nia wia­do­mo­ści zaleca się rów­nież roz­wagę przy reda­go­wa­niu listu moty­wa­cyj­nego. Ten jakże czę­sto lek­ce­wa­żony przez kan­dy­da­tów ele­ment pro­cesu rekru­ta­cyj­nego w nie­któ­rych przy­pad­kach może oka­zać się klu­czowy. Prze­ko­nała się o tym Ewe­lina, absol­wentka psy­cho­lo­gii. Sta­ra­jąc się o sta­no­wi­sko copyw­ri­tera w jed­nej z wro­cław­skich agen­cji rekla­mo­wych wyko­rzy­stała list moty­wa­cyjny nie tylko do opisu wła­snych osią­gnięć i doświad­czeń, ale zapre­zen­to­wała swoje umie­jęt­no­ści pisząc trzy­na­sto­zgło­skow­cem. Umie­jętne dosto­so­wa­nie formy do ocze­ki­wań pra­co­dawcy zapew­niło jej awans do dru­giego etapu rekru­ta­cji. Na ten aspekt uwagę zwra­cają rów­nież eks­perci. „Absol­went szu­ka­jący pracy powi­nien sobie odpo­wie­dzieć przede wszyst­kim na pyta­nie, w jakiej branży, na jakim sta­no­wi­sku chciałby pra­co­wać. Warto ziden­ty­fi­ko­wać grupę firm, do któ­rych zostaną wysłane doku­menty apli­ka­cyjne. Przy­go­to­wu­jąc swoje cv oraz list moty­wa­cyjny należy zwró­cić uwagę na ich formę” — radzi Anna Woź­niak z Ernst & Young.

W prze­ciw­nym razie można powie­lić błąd jaki popeł­nił Adam, absol­went wydziału Auto­ma­ty­za­cji i Infor­ma­ty­za­cji Pro­duk­cji na Poli­tech­nice Poznań­skiej. „Stara prawda głosi, żeby nigdy nie wysy­łać swo­jego pierw­szego listu moty­wa­cyj­nego oraz CV do wyma­rzo­nej przez sie­bie firmy. Kiedy porów­na­łem moje pierw­sze CV z tym doce­lo­wym, które było owo­cem ponad mie­sięcz­nej pracy, to nie ma o czym mówić. W ten wła­śnie spo­sób naro­bi­łem sobie wstydu u pro­du­cen­tów samo­cho­dów zza mie­dzy” kwi­tuje Adam.

Drugi etap — bli­sko czy daleko?

Ewe­li­nie udało się przejść do dru­giego etapu jed­nak coraz czę­ściej jest to dopiero począ­tek walki o kor­po­ra­cyjną posadę. Czasy, gdy wystar­czyło wysłać CV wraz z listem moty­wa­cyj­nym oraz korzyst­nie zapre­zen­to­wać się na roz­mo­wie rekru­ta­cyj­nej powoli odcho­dzą do lamusa. Firmy, w szcze­gól­no­ści te naj­więk­sze, lubują się w orga­ni­zo­wa­niu naszpi­ko­wa­nych testami psy­cho­lo­gicz­nymi, wie­lo­eta­po­wych kon­kur­sów, któ­rych zada­niem jest dokładne prze­świe­tle­nie pod każ­dym kątem ubie­ga­ją­cych się o pracę osób. Naj­więk­szemu spraw­dzia­nowi pod­da­wana jest wytrzy­ma­łość psy­chiczna kan­dy­da­tów, albo­wiem nawet, gdy wyka­zaw­szy się ponad­prze­cięt­nym inte­lek­tem szczę­śli­wie przejdą oni przez labi­rynt rekru­ta­cyj­nych zadań, wciąż mogą usły­szeć, że firma poszu­kuje kogoś innego.

Tak było w przy­padku Roberta, absol­wenta stu­diów dzien­nych na wydziale Auto­ma­tyki i Robo­tyki Poli­tech­niki Poznań­skiej. Pomimo bar­dzo dobrych wyni­ków w nauce, potwier­dzo­nych wysoką śred­nią ze wszyst­kich lat stu­diów oraz bar­dzo wysoko oce­nioną pracą dyplo­mową, Robert miał poważne trud­no­ści ze zna­le­zie­niem pracy. Na nie­wiele zdały się dwa mie­siące prak­tyk prze­by­tych jesz­cze na stu­diach i trzy­mie­sięczny staż w zakła­dzie pro­duk­cyj­nym mię­dzy­na­ro­do­wej kor­po­ra­cji. Po prze­brnię­ciu przez cztery etapy pro­cesu rekru­ta­cyj­nego w jed­nej z firm usły­szał, że posia­dane przez niego doświad­cze­nie jest zbyt małe. „Zdo­by­łem go tyle, na ile dałem radę pra­co­wać w trak­cie stu­diów. Nie­stety nie pra­co­wa­łem na pełen etat poja­wia­jąc się na uczelni tylko na egza­miny, aby z tru­dem je zali­czyć — i to praw­do­po­dob­nie był mój błąd” mówi Robert.

„Wie­dza” ver­sus „doświadczenie” — co lep­sze?

Błę­dem wydaje się być jaka­kol­wiek próba war­to­ścio­wa­nia tych dwóch ele­men­tów. Wie­dza bez doświad­cze­nia jest tylko zbio­rem suchych fak­tów, a doświad­cze­nie bez wie­dzy może być postrze­gane jako brak pro­fe­sjo­na­li­zmu. Jak­kol­wiek teo­ria i prak­tyka mogą ist­nieć oddziel­nie, osobno nie­wiele zna­czą. Trudno bowiem wyobra­zić sobie osobę zdo­by­wa­jącą doświad­cze­nie jako lekarz, czy archi­tekt bez solid­nego fun­da­mentu teo­re­tycz­nego.

Co zatem powi­nien zro­bić uzbro­jony w wie­dzę czło­wiek, aby nad­ro­bić braki w doświad­cze­niu? W dal­szym ciągu naj­lep­szym roz­wią­za­niem wydaje się być udział w pro­gra­mach prak­tyk. Naj­le­piej w dużej, zagra­nicz­nej fir­mie, któ­rej marka i pozy­cja na rynku jest już ugrun­to­wana. To wła­śnie w tej gru­pie przed­się­biorstw widać wyraźną ten­den­cję do zatrud­nia­nia mło­dych i nie­do­świad­czo­nych pra­cow­ni­ków. Anna Herra z Pri­ce­wa­ter­ho­use­Co­opers tłu­ma­czy, jak postrze­gany jest poten­cjalny kan­dy­dat do pracy: „Doświad­cze­nia można czer­pać z pracy wolon­ta­riac­kiej, dzia­łal­no­ści w orga­ni­za­cjach stu­denc­kich, kołach zain­te­re­so­wań itp. Dla pra­co­dawcy istotna jest aktyw­ność i ini­cja­tywa kan­dy­data czy poza nauką apli­ko­wał na staże lub prak­tyki, reali­zo­wał swoje pasje, pra­co­wał cha­ry­ta­tyw­nie lub np. wspie­rał rodzinną firmę. Oso­bi­ście bar­dzo reko­men­duję odby­wa­nie staży i prak­tyk, gdyż daje to dosko­nałą moż­li­wość pozna­nia orga­ni­za­cji, spo­sobu pracy w danej fir­mie, prze­ko­na­nia się w bez­piecz­nych warun­kach czy taki cha­rak­ter pracy nam odpo­wiada i pozwala zdo­być pierw­sze doświad­cze­nia zawo­dowe. W Pri­ce­wa­ter­ho­use­Co­opers każ­dego roku zapra­szamy na staże i prak­tyki ponad 200 osób. Stu­denci mogą skon­fron­to­wać wie­dzę zdo­bytą na stu­diach z prak­tyką, spraw­dzić się w zawo­do­wych sytu­acjach i oce­nić, jaki cha­rak­ter pracy im odpo­wiada, poznać spe­cy­fikę pracy w mię­dzy­na­ro­do­wej fir­mie dorad­czej.” Dodajmy, że dys­po­nu­jące wewnętrz­nymi pro­gra­mami szko­leń kor­po­ra­cje coraz czę­ściej wolą kadrę skro­joną na miarę wła­snych potrzeb, niż pra­cow­ni­ków z dłu­gim sta­żem i jesz­cze dłuż­szą listą złych nawy­ków.

Jak zdo­być staż?

Opi­nii na temat staży krąży wiele. Jedni zarzu­cają im nie­wielką przy­dat­ność z uwagi na ich krótki czas trwa­nia nie prze­kra­cza­jący zwy­kle 3 mie­sięcy. Dru­dzy oba­wiają się straty czasu na zapa­rza­niu kawy i her­baty star­szym kole­gom z firmy. Prawda jest taka, że staż, nawet ten bez­płatny, pozo­staje naj­lep­szą oka­zją do zapre­zen­to­wa­nia swo­ich umie­jęt­no­ści pra­co­dawcy. Jed­nak, aby dostać taką szansę należy wpierw speł­niać pewne kry­te­ria. Jakie? — o tym mówi Anna Woź­niak: „W Ernst & Young, oprócz osób doświad­czo­nych, zatrud­niamy rów­nież osoby bez doświad­cze­nia — na sta­no­wi­ska asy­sten­tów i prak­ty­kan­tów. Istotne jed­nak jest dla nas to, jakimi osią­gnię­ciami może się pochwa­lić kan­dy­dat — np. wyniki stu­diów, zaan­ga­żo­wa­nie w życie aka­de­mic­kie, udział w orga­ni­za­cjach stu­denc­kich lub kołach nauko­wych. Rów­nież prak­tyki odbyte pod­czas stu­diów są dla nas waż­nym sygna­łem, że kan­dy­dat był zain­te­re­so­wany zdo­by­wa­niem dodat­ko­wych umie­jęt­no­ści już w trak­cie nauki”. Nawet jeżeli tego typu staż nie zakoń­czy się pod­pi­sa­niem umowy, należy pamię­tać, że zdo­byte w ten spo­sób doświad­cze­nie zapro­cen­tuje w przy­szło­ści, a renoma firmy doda naszemu CV nie tylko bla­sku, ale rów­nież wia­ry­god­no­ści. Jed­nak by nie stra­cić szans na staż w fir­mie naszych marzeń należy się śpie­szyć: „Obro­ni­łem się w paź­dzier­niku, a poszu­ki­wa­nia pracy roz­po­czą­łem w grud­niu. Posta­no­wi­łem zro­bić sobie krót­kie waka­cje, bo uwa­ża­łem, że na to zasłu­guję, ale teraz już wiem że to był pierw­szy błąd który popeł­ni­łem. Bar­dzo szybko oka­zało się, że koń­cze­nie stu­diów w innym ter­mi­nie niż czer­wiec potrafi przy­spo­rzyć pew­nych pro­ble­mów, bo oka­zało się, że omi­nęło mnie kilka staży” mówi Adam.

Eks­perci ds. rekru­ta­cji są zgodni — naj­lep­szym spo­so­bem, aby wybić się na gęst­nie­ją­cym rynku pracy jest nie­ustanne pod­no­sze­nie swo­ich kwa­li­fi­ka­cji i zdo­by­wa­nie dodat­ko­wych umie­jęt­no­ści. Nawet jeżeli nie zapla­no­wa­li­śmy dokład­nie naszej kariery, lub rze­czy­wi­stość doko­nała wery­fi­ka­cji naszych pla­nów, wciąż mamy szansę wspiąć się na sam szczyt dra­biny suk­cesu. Pod warun­kiem, że nie będziemy prze­sy­piać nada­rza­ją­cych się oka­zji.

Źródło: Gazeta Wybor­cza

Poznaj łódzkich Pra­co­daw­ców! Zapra­sza POLKOMTEL!

21.05.2012

Chcesz poznać stan­dardy pracy w wio­dą­cej na pol­skim rynku fir­mie tele­ko­mu­ni­ka­cyj­nej? Poznać warunki zatrud­nie­nia oraz moż­li­wo­ści odby­cia prak­tyk? A przy oka­zji wziąć udział w pro­wa­dzo­nych przez pro­fe­sjo­nal­nych tre­ne­rów Warsz­ta­tach Sprze­da­żo­wych? wię­cej »

filtruj

usuń filtrowanie


042 magazine Echo Miasta Eska Gazeta Wyborcza Polska The Times Dziennik Łódzki Radio Łódź Studenckie Radio ŻAK Politechniki Łódzkiej TOYA TVP ŁÓDŹ